Gorące tematy: Smoleńsk Akcja Windykacja Praca-porady Konkurs satyra Sklep Prasówka NE TV Nowy Ekran TV NE YT RSS
3560 postów 1109 komentarzy

Zawsze na straży prawa. Opinie i wywiady z ciekawymi ludźmi.

Fiatowiec - Jestem długoletnim pracownikiem FIATA.Pomagam ludziom pracy oraz prowadzę projekty obywatelskie. Kontakt: redakcja.npai@gmail.com

Nowy Ekran od kuchni czyli wolność nie jest nam dana raz na zawsze

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Fiatowiec i Ciri rozmawiają o wydarzeniach smoleńskich, nieudolnym śledztwie oraz otoczce międzynarodowej z Łażącym Łazarzem – redaktorem naczelnym Nowego Ekranu, prawnikiem, blogerem, zwykłym człowiekiem.

Fiatowiec i Ciri: W imieniu grupy Fiatowca chcielibyśmy zapytać – prawie miesiąc Nowy Ekran już funkcjonuje – jesteś w nowej roli – nie jesteś już prawnikiem, jesteś Redaktorem Naczelnym silnego medium, które mocnym krokiem wkroczyło w świat polskiej blogosfery. Jaka jest teraz Twoja sytuacja, jak się z tym czujesz?

Łażący Łazarz: Przede wszystkim nie miesiąc, tylko trzy tygodnie (wywiad został przeprowadzony 21 lutego 2011 r.). Jest to bardzo interesująca sytuacja. Faktem jest, że pierwszy raz zawodowo robię coś zupełnie innego, niż do tej pory. Od 15-tu lat byłem prawnikiem i działałem jako prawnik, z różnym powodzeniem – czasem mi się powodziło bardzo dobrze i z wielkim sercem do tego podchodziłem, a czasem było tak, że była to praca jak praca, czyli średnio rozwojowa ale trzeba było ją jakoś kontynuować.


Natomiast teraz jest tak, że dostałem okazję realizacji marzenia, które się pojawiło jakiś czas temu w mojej głowie. Rzeczywiście jest to marzenie – także dlatego, że mam szansę realizować je tak, jak chciałbym by ono wyglądało w rzeczywistości. To znaczy – nikt na to nie wpływa, nie mam jakiegoś zmartwienia, że czegoś nie możemy, czegoś nie zrobimy, coś nie wyjdzie. Jest to z jednej strony kapitalna sprawa, ale z drugiej strony wysoka odpowiedzialność, a także test na to, czy to moje wyobrażenie, czy moje przemyślenia mają jakieś zakorzenienie w rzeczywistości. W tej chwili wygląda na to, że tak.

F.iC.: Czyli jesteś szczęściarzem, ale jak tą sytuację odbiera teraz Twoja rodzina – żona, dzieci?

Ł.Ł.: Z jednej strony bardzo dobrze, bo jestem na pewno osobą szczęśliwszą. Z drugiej strony – jest to niesamowity zjadacz czasu. Z dwóch powodów – po pierwsze jest to rzecz bardzo mocno na rozruchu, tę pracę trzeba jeszcze usprawnić, trzeba jeszcze wiele naprawić, jeszcze tę strategię realizować. Zasobów jeszcze tak dużo nie mamy, żeby można było tą pracę delegować na różne osoby i wiele obowiązków wykonuję sam. Mnóstwo czasu mi to pochłania. Niestety kosztem rodziny. A z drugiej strony przyznaję się – ku przerażeniu żonki – że się przed tym nie bronię, nie uciekam od tego, bo to jest jednocześnie moja pasja i moje dziecko. Na razie Agnieszka się przygląda z pewnym niepokojem, mając nadzieję, że ten amok niedługo się skończy i zacznie się taka – powiedziałbym – typowa robota.

F.iC.: Nie boisz się, że popadniesz po jakimś czasie w rutynę, że będziesz to robić jak automat, bo przecież paru ludzi Ci przy tym pomaga, przy tym „Twoim dziecku”.

Ł.Ł.: Na razie nie ma szans na rutynę, ponieważ wszystko jest dla mnie nowe. Trzeba sobie to jasno powiedzieć, że ja – jeśli chodzi o media – do tej pory byłem zwykłym blogerem, czyli osobą, która pisała to co uważała, że powinna napisać, jakieś takie swoje przemyślenia. Było to jakoś mniej lub bardziej czytane – i tyle. Zatem żadna znajomość mediów, oprócz oczywiście takiej analizy, jaką człowiek myślący może sobie przeprowadzić w głowie. W tej chwili jednak wchodzimy mocno w świat mediów, dużo czasu trzeba poświęcić na to, żeby reagować, rozpoznawać co się dzieje i jeszcze więcej czasu trzeba poświęcić na to, żeby nawiązać pewne kontakty.

Inwestor, który wyłożył na to pieniądze, który jest znanym biznesmenem w Polsce, bardzo nam pomaga, tzn. on dociera do ludzi, do których ja, jako zwykły bloger bym pewnie nie dotarł. Nawet jako redaktorowi naczelnemu jeszcze przecież nie przez wszystkich rozpoznawanego serwisu, jeszcze nie przez wszystkich znanego. Aczkolwiek wciąż jestem mile zaskakiwany jakie osoby już nas czytają i zauważyły nasze istnienie. W tej chwili – myślę, że przez najbliższy rok – dwa, to nie mam szans na rutynę.

F.iC.: Czy możesz powiedzieć kim jest ten inwestor, kto wyłożył pieniądze na rozwój tego nowego medium, które tak szybkim krokiem weszło do polskiej blogosfery; jest sporo plotek, takie dziwne podchody, podjazdy, jakaś dziwna koncepcja wokół tego się tworzy, że nie do końca są to ludzie czyści, że nie do końca są to ludzie zweryfikowani, krążą plotki, że to jakaś jedna wielka ściema – jakie są tego powody?

Ł.Ł.: Powiem wprost, tutaj żadnej ściemy nie ma, a inwestor ujawni się niebawem i da poznać blogerom na wielkiej, inauguracyjnej imprezie Nowego Ekranu, którą przygotowujemy. Nie chcę palić tematu, bo wiem, że Ryszard chciałby sam opowiedzieć o sobie, swoich planach związanych z Nowym Ekranem i sam odpowiedzieć na wszystkie pytania. Termin i miejsce imprezy podamy niebawem. Nowy Ekran powstał w sposób bardzo organiczny, tzn. na spotkanie z blogerami, które organizowała grupa blogerów i dziennikarzy (we wrześniu 2010 r. w Harendzie), została zaproszona osoba, która powiedziała: „Bardzo mi się podoba to co mówisz i to co proponujesz” - a potem wręczył wizytówkę. Spotkaliśmy się potem kilka razy rozmawiając o potrzebie stworzenia własnych mediów, takich mediów, w których nie będzie się stosowało cenzury, w których będziemy się koncentrować na bardzo rzeczowej rozmowie na argumenty, i które będą się starały docierać do sedna, natomiast nie będą uwikłane w żadne zależności polityczne.

F.iC.: Czyli strategia jest taka, że Nowy Ekran jest takim niezależnym miejscem w blogosferze gdzie mogą się ścierać różne poglądy, a żaden nurt polityczny niema tutaj przywilejów?

Ł.Ł.: Oczywiście każdy z nas ma jakieś poglądy polityczne, wcale od tego nie uciekamy – absolutnie każdy kto czyta mnie, jako Łażącego Łazarza wie, jakie mam ja. Natomiast nie chciałbym, żeby Nowy Ekran był kojarzony z jakąkolwiek formacją polityczną. Chciałbym, żeby był takim wolnym medium, które mówi prawdę i które dopuszcza do wolnej dyskusji na argumenty, czasem między osobami o bardzo przeciwstawnych zdaniach i bardzo przeciwstawnych poglądach.

Bardzo chciałbym, żeby było to medium, które realizuje tę misję, której nie realizują w tej chwili mainstreamowe media w Polsce. Czyli by patrzyło rządowi na ręce. Bo to rząd podejmuje decyzje, które nas dotyczą, to rząd sięga do naszych kieszeni, to rząd organizuje nasze państwo, naszą Polskę – i temu rządowi na ręce trzeba patrzeć. Jeżeli będzie inny rząd – my go także będziemy kontrolować.

F.iC.: Czyli Twoją misją i celem Nowego Ekranu jest, żeby faktycznie ta polska blogosfera była tą czwartą władzą, która będzie patrzyła rządowi na ręce? Przede wszystkim będzie wytyczać nowy kierunek, nowy model?

Ł.Ł.: Tak. Blogosfera było to medium dotychczas bardzo niedoceniane. Były blogosfery, które były dosyć czytane, natomiast ich czytelnicy, ich popularność była niewielka w porównaniu z popularnością największych gazet czy największych programów telewizyjnych. Czyli, de facto pewien rodzaj treści i pewien rodzaj zasobów był marnotrawiony – gdzieś tam ginął. My chcemy stworzyć medium, budując na blogosferze – czyli takiej myśli swobodnej, publikowanej nie zawsze przez osoby używające imienia i nazwiska. Budując na wartościowej streści. A pseudonimy-nicki nam nie przeszkadzają. Sam doceniam ich wartość. Wielu z nas blogerów ma jakieś swoje własne zależności – czy pracuje gdzieś, gdzie się boi ujawnić, w jakimś środowisku, które może go sekować, ma jakieś swoje kłopoty z powodu poglądów, lub może teściowa by nie zniosła tego co pisze. Blogerzy to często bardzo mądrzy ludzie, którzy analizują i mocno myślą o tym co się dzieje, poświęcają temu czas, mało tego – którzy mają na względzie interes naszego kraju. Blogerom nikt nie płaci za wierszówkę, oni to robią z serca – i Nowy Ekran widzi w tym wielki potencjał i siłę.

F.iC.: Czy nie boisz się tego, że ktoś powie – no tak, Nowy Ekran kreuje się na taki nowy wizerunek medialny, ale tak naprawdę to 70% ludzi piszących tam to anonimy. Jak tych ludzi identyfikować, jak możemy tym ludziom zaufać? A przede wszystkim, czy ich analiza jest słuszna? Oni nie mają swojego zaplecza naukowego, nie mają wyrobionego jakiegoś autorytetu.

Ł.Ł.: Od blogosfery zaczynamy i ona jest podstawą, powoli jednak wchodzimy także w informację. Chcielibyśmy, żeby zespół redakcyjny dostarczał tzw. newsy, czyli informacje o tej sytuacji bieżącej, o tym, co się dzieje. Z tym, że informacje źródłowe, albo informacje, w których będziemy docierać do sedna, a nie powtarzać pewne stereotypy, albo pewne kanty, które są powszechnie dokonywane przy okazji tworzenia informacji. Informacje można w różny sposób zakłamać, można je zmanipulować. My chcemy korzystając z tych osób, które u nas piszą i tych osób które są zatrudnione w naszej redakcji by pokazywać tą informację taką, jaka ona powinna być w istocie. Pewnie, że to trudne ale to będzie jedna z dodatkowych Nowego Ekranu. W mojej ocenie to krok właściwy.

Druga rzecz – chcielibyśmy pozyskać autorów, którzy w swoich dziedzinach są „mędrcami”. To bardzo źle brzmi w kontekście „rady mędrców”, ale chodzi o osoby, które mają wiedzę, a jednocześnie nie są uwikłane w jakieś lobby i ich wiedza nie jest wykorzystywana w jakiś nieczysty sposób. W tej chwili jest tak, że tzw. eksperta pomylono z funkcjonariuszem jakiejś organizacji. Jeżeli ktoś wypowiada się na temat ustaw dotyczących banków, ale jednocześnie jest doradcą jakiegoś banku, to wiadomo, że bez względu na to, co on myśli naprawdę, jego podstawową funkcją jest dbanie o interes tego banku. I trzeba o tym pamiętać, tak jest z każdą kwestią. Chcielibyśmy skorzystać z wiedzy ekonomistów, którzy w tej chwili nie lobbują na niczyją rzecz. Którzy może właśnie dlatego są bardzo mało cytowani i jest ich mało widać w mediach bo mają własne zdanie i żaden wpływowy interes za nimi nie stoi.

Chcielibyśmy, żeby to była taka naprawdę mądra, rzeczowa, merytoryczna dyskusja. Chcielibyśmy doprowadzić do takiej sytuacji, w której będziemy przedstawiać jakiś problem – np. polskiej gospodarki (bo to gospodarka jest najważniejsza )– a potem szukać pozytywnego wyjścia, tej ścieżki, którą należy podążać. Niezależnie od tego i nie oglądając się na to, czy to ktoś realizuje, czy nie. Być może politycy, którzy będą to czytać, albo osoby, których oni zatrudniają, skorzystają z tego. Mogą z tego skorzystać, jeżeli to jest mądre wyjście a za złe rozwiązania będą konsekwentnie rozliczani. Taka jest, uważam, podstawowa rola mediów. I w tej roli polskie media w ogóle nie odnajdują. Rozmawiają o tym kto komu podał rękę – to nie prowadzi do niczego. NowyEkran.pl pokaże im jak należy wypełniać misję. Podwyższymy standard. Już podwyższamy.

F.iC.: Właśnie – i tutaj często pada pytanie: czy tworzysz, czy już stworzyłeś medium, które odstaje od takiego ogólnego szablonu po pierwsze takiej typowej polskiej blogosfery; poza tym staje się medium w pierwszym sensie informacyjnym, medium, które chce wykreować innych ludzi, chce pokazać ludzi, którzy są naprawdę fachowcami w swoich dziedzinach, a tak naprawdę z tych newsów się nie korzysta?

Ł.Ł.: To nie jest kreowanie. To są nazwiska znane, te które chcę pozyskać, a które w tej chwili nie funkcjonują, ponieważ są to nazwiska niepokorne, niewygodne. Nikt tych osób nie kupił, nie dają się wykorzystywać, dlatego właśnie będą tak interesujący dla czytelników.

F.iC.: Dobrze, ale co Ty możesz zaoferować ekspertowi, który ma już wyrobioną swoją pozycję, jest autorytetem w swojej dziedzinie?

Ł.Ł.: Ja nie mogę mu zaoferować nic poza miejscem do publikowania i poza tym, że będzie się toczyła rzeczowa dyskusja. Na NE jest tak, że nie każdy może publikować. To jest strategia, którą przyjęliśmy – tworzymy społeczność poprzez zapraszanie (dajemy takie kody rejestracyjne) – zapraszanie kolejnych i kolejnych osób. Chodzi o to, żeby osoby, które ubliżają innym w Internecie i bawią się w pyskówkę do nas nie trafiały. Za to będziemy zabiegać o tych, co podwyższają poziom dyskusji dając im swobodę wypowiedzi oraz wielomilionowe audytorium.

Nowy Ekran po trzech tygodniach pracy ma 700 tysięcy unikalnych użytkowników (dopisek red. – po 33 dniach ma ich ponad milion) – czyli tyle osób nas czyta, a tak naprawdę jesteśmy na początkowym etapie rozwoju. Nie mamy jeszcze telewizji internetowej, w którą chcemy wejść, nie ma u nas jeszcze wielu funkcjonalności, które przewidujemy i które w Internecie bardzo trudno znaleźć, bo są to nasze pomysły autorskie.

Jeżeli zaraz zaoferujemy najwyższą i wyjątkową jakość oraz rzeczowość dyskusji, jeżeli pojawią się osoby dawno nie widziane, albo których nikt teraz nigdzie nie zaprasza, bo nie są dyżurnymi „telewizorami” i „mikrofonami”, jeżeli do tego dodamy unikalne narzędzia informatyczne - to myślę, że wtedy odnotujemy taki skok zainteresowania, że zaczniemy być medium wpływowym. Przewiduję, że czym większy sukces osiągnie nasza społeczność tym bardziej będziemy zwalczani przez konkurencję, ewentualnie osoby, dla których to nie będzie wygodne, ale taka jest już nasza rola. Zresztą, to już się zaczęło.

F.iC.: Jest taka opinia, że stworzyłeś nowe medium, mówisz i reklamujesz je pocztą „szeptaną”, że to nowa jakość i nowe medium, nowe miejsce, ale tak naprawdę to Ty je realizujesz w swoim zamkniętym kręgu ludzi, gdzie tak naprawdę mogą wejść i pisać tylko ludzie z polecenia. Do mnie to trafia, ale jak trafisz do ludzi z tej drugiej strony, którzy mogą powiedzieć – ty nas blokujesz, a mówisz, że walczysz z cenzurą.

Ł.Ł.: Nie, ja ich nie blokuję – jeżeli się do mnie zwrócą, przedstawią się, uargumentują, to otrzymają zaproszenie. Poza tym nie ma lepszej metody niż właśnie metoda poleceń. Nie ma lepszej metody, żeby zabezpieczyć się przez nawałem chamstwa, które w internecie funkcjonuje. Albo rybki, albo akwarium. Zresztą serwis też ma jakąś pojemność. Nie każdy pojawi się na pierwszej stronie, są wpisy bardzo dobre i są wpisy słabe, są wpisy osobiste i teksty specjalistyczne, kierowane do wąskiego kręgu odbiorców. Taki przyjęliśmy sposób rozwoju w dbałości o jakość. Mam nadzieję, że dobry. Przy najbliższej okazji będziemy jednak otwierać komentującym swobodny dostęp do serwisu - tzn. będzie tak, że nie każdy będzie mógł pisać w Nowym Ekranie, natomiast każdy będzie mógł komentować. Nie wiem kiedy to zrobimy, ale tak będzie.

Tu cały czas mówimy o tekście pisanym, a my chcemy zrobić coś więcej. Zdecydowanie więcej. To jest i pomysł wydawnictwa, i pomysł telewizji internetowej, radia, edukacji, sieci paneli dyskusyjnych, think tanku ekonomicznego (który nazywamy Aeropagiem), czy projektów aktywizacji zawodowej, gospodarczej i edukacyjnej. W tej chwili jesteśmy o krok od tego, żeby NE był kolejną rewolucją techniczną w mediach. Zaraz pojawią się możliwości prezentowania czy przesyłu obrazu telewizyjnego bardzo wysokiej jakości, jakości porównywalnej albo lepszej niż ma dzisiaj telewizja analogowa. Więc jeżeli ktoś stworzy taką telewizję internetową, jeżeli będzie to interesujący program, to kto wie, być może znajdziemy się również w telewizjach kablowych i gdzieś w innych miejscach. To jest nasza wizja na przyszłość i nie zamierzamy ograniczać łaskawości Bożej.

F.iC.: Twoja wizja jest bardzo obszerna, ale pojawiają się też zarzuty takie rodzaju technicznego – to jest wprawdzie dopiero wersja BETA, ale ludzie „płaczą” np.: moja notka jest za rzadko na stronie głównej, z drugiej strony autorzy mówią: nie jesteśmy doceniani, nie będziemy się sami reklamować. Jak zamierzasz przekonać ludzi do tego, że Ty nadal pracujesz nad tym serwisem, co pojawi się w wersji ostatecznej? Bo może ludzie tak do końca Ci nie wierzą, myślą, że to jakieś prywatne układy tego czy tamtego blogera, a innego skazujesz na otchłań poza SG, żeby jego notatka już się nie pojawiała?

Ł.Ł.: Po pierwsze to nie jest tak, że to ja decyduję co się znajdzie na SG. Polityka NE jest prosta – chcemy promować newsy, które są jakościowo najlepsze. Rzeczy, które są interesujące. Informacje, które są informacjami pozyskanymi przez nas głównie, albo takie, o których nikt nie wspominał. Przy zarządzaniu NE zatrudnionych jest czterech administratorów.

F.iC.: Oni pracują na okrągło, 24 godziny na dobę?

Ł.Ł.: Prawie. Jest kilka godzin w nocy, kiedy nie pracują – bardzo często ja wtedy siedzę i nadrabiam zaległości w czytaniu. Ale generalnie rzecz biorąc większość czasu – prawie 24 godziny na dobę – jest obłożone pracą administratorów. I oni dbają o to, żeby rzeczy, którymi się czytelnicy interesują – żeby te rzeczy były a pierwszej stronie. Po za tym trzeba jedną rzecz powiedzieć – NE odmiennie od innych blogosfer, to nie jest tylko pierwsza strona. U nas strona główna nie jest aż taka ważna. Tak naprawdę NE ma mnóstwo ciekawych zakładek tematycznych, i to te zakładki będziemy najbardziej promować. Osoba, która często nie znajdzie się na stronie głównej (SG), albo znajdzie się tam nisko, może jednocześnie królować na górze zakładki tematycznej, czyli tej kategorii – która dotyczy bezpośrednio treści postu. Coraz więcej czytelników – widzimy to po statystykach - szuka już po określonych kategoriach: po kategorii polityka, po kategorii kultura. Duża cześć ruchu kieruje się już bezpośrednio w punkt zainteresowań. I też chcemy na to postawić, żeby każda z tych kategorii, była taką naszą stroną główną trafiającą precyzyjnie w zainteresowania danego czytelnika.

F.iC.: Czyli tak naprawdę to nie Łażący Łazarz ustala tą strategię i wizję rozwoju programu, że takie to a takie treści mają się pojawiać na SG? Jak to jest technicznie rozwiązane?

Ł.Ł.: Nie – strategia jest jedna. Administratorzy mają za zadanie wyszukiwać z treści zamieszczanych, publikowanych przez autorów rzeczy najlepsze. Mamy system, pewne rozwiązania są w algorytmie tego systemu, decydujące o takim a nie innym pozycjonowaniu. Administratorzy nie zarządzają całą stroną główną, tylko jej częścią, reszta jest konfigurowana automatycznie. Każda nowa notka, każdy nowy artykuł trafia na stronę główną w rubryce „najnowsze”. Z drugiej strony każdy artykuł, który ma pewne czytelnictwo, pewną ilość komentarzy także znajdzie się na SG i tam będzie przez pewien czas. Są to rzeczy, na które administratorzy nie mają wpływu. Mają natomiast wpływ na artykuły wiodące, pokazujące się na górze SG. To oni musza je wyszukać. To jest ich podstawowe zadanie. Natomiast ja sobie nie wyobrażam, żebym tam siedział i pilnował. Dziś widzimy się od rana i jeszcze nie widziałem co jest na Nowym Ekranie na stronie głównej.

F.iC.: Kiedy planujecie przejście na wersję ostateczną programu z wersji BETA?

Ł.Ł.: Nie ma sztywno określonego terminu. O ile pamiętam, Google działało cztery lata na wersji BETA. Dopóki nie będziemy zadowoleni z tego co jest, dopóki będą jakieś błędy, dopóki nie są zrealizowane wszystkie plany, które mamy, to z tej wersji BETA nie będziemy rezygnować. Dlatego, że wersja BETA w moim pojęciu oznacza, że projekt się jeszcze rozwija i udoskonala, że nie jest to ostateczny produkt. Myślę, że wersja BETA będzie jeszcze przez wiele miesięcy.

F.iC.: Czy nie boisz się takiego zarzutu, że to, że nie masz takiego sztywno określonego terminu, że np.za rok kończymy wersję BETA i przechodzimy do ostatecznej wersji, wpłynie na jakość Nowego Ekranu?

Ł.Ł.: Nie, to tak nie jest. I moje usprawiedliwienia nie mają żadnego znaczenia. W Internecie każdy pisze co chce, gdzie chce i kiedy chce. Bo czym tak naprawdę jest Nowy Ekran? NE jest platformą hostingową, który w jakiś sposób próbuje zarządzić treścią, tymi blogami, które są na NE założone. NE nie ingeruje w te blogi. Staramy się im dać takie intuicyjne narzędzie, i odpowiednio funkcjonalne, żeby pisanie u nas było dla nich atrakcyjne. Staramy się tym ludziom, jako platforma hostingowa, pomóc w tym, żeby ci najlepsi byli czytani. Żeby mieli wpływ na rzeczywistość. Oni dają swój wysiłek i treść, a my narzędzie i promocję. Czym lepsza treść, tym lepsza promocja. Gdyby bloger opublikował gdzieś swoją notkę jako on sam, byłby czytany przez znajomych, oraz znajomych znajomych i tych do których dotarł własnym, domowym, marketingiem. Tymczasem już tak jest, że czytelnik lubi mieć w jednym miejscu bogatą ofertę by sobie powybierać i poczytać nie tylko tych co zna, ale tez tych co nie zna lub się absolutnie z nimi nie zgadza. Przecież nie tylko czyta ale i komentuje. Z nami bloger otrzymuje olbrzymią szansę zaprezentowania i zderzenia swoich myśli z ponadmilionową rzeszą innych myślących czytelników i ponad tysiącem aktywnych komentatorów.

Natomiast – jeżeli nasz pomysł nie będzie się sprawdzał, jeśli coś spieprzymy, jeżeli blogów będzie za dużo a za mało jakości, jeżeli wymyślimy coś, co będzie dysfunkcyjne, to ludzie po prostu będą od nas uciekać. I my ich nie przekonamy by zostali – żadne tłumaczenie ich nie przekona. Tłumaczenie nasze ma znaczenie w sytuacji, kiedy ono tak naprawdę dotyczy elementów mało ważnych, albo elementów, które ludzi „nie bolą”. Natomiast jeżeli to jest coś, co przeszkadza mocno, a konkurencja ma dużo lepszy produkt, to bloger pójdzie do konkurencji i ja nic na to nie poradzę. Ocenią po owocach. Soczyste i świeże będą wabikiem, zgniłe i niesmaczne będą odstraszać. U nas będą tylko te pierwsze.

F.iC.: Nie boisz się trudnych tematów, że przyjdą blogerzy tacy jak Fiatowiec, czy inni, jak np. Kataryna, albo jeszcze inni, bardziej kontrowersyjni...

Ł.Ł. ...jak Łażący Łazarz... (śmiech)

F.iC.: ... piszący o rzeczach ciężkich, o nieprawidłowościach polskiego wymiaru sprawiedliwości?

Ł.Ł.: Mam nadzieję, że tacy będą.

F.iC.: Powiedz jak zamierzasz się bronić przed tym, gdy zjawią się „opisywani klienci”, czy ich prawnicy i zaczną mówić: - no panowie, ale to jest fałsz, my się chcemy spotkać w sądzie. Czy Ty będziesz udostępniał bardzo chętnie te wszystkie dane blogerskie osób, które piszą dla NE?

Ł.Ł.: W żadnym wypadku. My tych informacji dużo nie mamy, bo tych informacji nie zbieramy, te które posiadamy to jest adres skrzynki mailowej i numer IP. Każda osoba może się przedstawić jak chce – my tego nie weryfikujemy. Ale te informacje, które mamy są to informacje , które są wyłącznie do naszej dyspozycji; nikomu z zewnątrz o tym żadnych informacji nie udzielamy. Po pierwsze – jest to bardzo nieetyczne, a poza tym byłby to pierwszy krok do śmierci tego medium. Jak można zdobyć zaufanie, jeżeli robiłoby się coś przeciwko własnym użytkownikom?

Jedyne co może w tej chwili zmusić wydawcę do udzielenia jakiejkolwiek informacji to sytuacja gdy ktoś miałby oskarżenie prokuratorskie i wejdzie prokurator – jak przy normalnej rewizji czy wezwaniu. Wtedy do takich informacji dotrze bo działamy w granicach prawa. Jeżeli oczywiście taką informację będziemy mieli. Ale jeżeli ktoś będzie u nas pisał za pośrednictwem np. PROXY, które pozwala ukryć adres IP, no to w niczym więcej pomóc prokuratorowi nie możemy. Natomiast jeśli chodzi o to, czy będziemy bronić naszych autorów – tak, będziemy bronić, na ile to tylko będzie możliwe.

Na pewno nie będzie tak, że jeżeli ktoś zadzwoni ze skargą, że coś jest nie tak – to my będziemy komuś ingerować w notkę lub usuwać notkę. Broń Boże! Masz inne zdanie, czy inne wiadomości? Udowodnij to! Napisz dementi – zobaczymy kogo przekonasz. Damy ci możliwość. Jeżeli będzie to rzeczywiście nieprawda, co ktoś napisał, to zgodnie z regulaminem ta osoba za to odpowiada, więc ta osoba będzie musiała przeprosić, ewentualnie jak nie przeprosi – to będzie jej decyzja. My tutaj jesteśmy w takiej pozycji pierwszego bufora, ale też nie bierzemy na siebie wszystkiego, co wszyscy piszą, bo te osoby piszą we własnym imieniu, nie w naszym. Ostro reagujemy natomiast w przypadku udowodnionego plagiatu. Ale też plagiat musi być stwierdzony i udowodniony przez rzeczywistego autora tekstu.

F.iC.: Więc tak – mówisz, że będziesz bronił blogerów, nie będziesz stosował cenzury, ale to są działania takie po to, żeby ściągnąć jak najwięcej ludzi – i potem to sprzedać?

Ł.Ł.: To nie o to chodzi. Słuchajcie, ludzie to nie są jakieś przedmioty, które można sprzedać! Cokolwiek by się zdarzyło złego z serwisem NE, to to spowoduje przede wszystkim, że ci ludzie sami odejdą. Ja nie mogę nikogo sprzedać, prawda? Natomiast jeżeli NE będzie na tyle dobrym rozwiązaniem, że się obroni, bez względu na to, czy to Łażący Łazarz będzie redaktorem naczelnym czy nie, to oznacza, że serwis osiągnął jakąś pozycję. Tak naprawdę trudno powiedzieć, jakie będą kiedykolwiek w przyszłości jakiegoś medium czy koncernu jego losy własnościowe. Nikt nie jest magikiem. Nie robimy jednak na pewno Nowego Ekranu po by go sprzedać. Co najwyżej wejdziemy z nim na rynek publiczny, chociażby po to by dać cześć własności blogerom, lub zapewnić rozwój serwisu, zachowując pakiet kontrolny.

Powtarzam, akurat w blogosferze sprzedać nikogo nie można. Dlatego, że jeżeli próbowałoby się to zrobić, to nasi autorzy jednym kliknięciem mogą pójść gdzie indziej, gdzieś, gdzie będą się czuli bezpieczni. Ci ludzie nie piszą dlatego, że z tego żyją. To nie jest redakcja gazety, gdzie sprzedaję się redakcję gazety i sprzedaje się ileś tam etatów.

F.iC.: To bezpieczeństwo Ty im gwarantujesz. Ale co byś tak na koniec powiedział, żeby ich przekonać, że to jest naprawdę dobre miejsce, gdzie naprawdę warto pisać, bo to jest przyszłość, to jest rozwój, to jest nowość, to jest coś, czego nie ma jeszcze nigdzie, i nie było do tej pory w Polsce?

Ł.Ł.: Nie wiem, czy jestem w stanie, czy mam taką umiejętność przekonywania, żeby wszystkich przekonać na dwieście procent. Powiem tylko tyle – jest to serwis, który został stworzony przez blogera, dla blogerów, dla czytelników, dla Polaków po to, żeby mogli przekonać się, co naprawdę się dzieje. I jest to serwis, który ma bardzo wysoki poziom samokontroli, dlatego, że już po tych ponad trzech tygodniach, tych ponad tysiąc autorów powoduje, że u nas się nie da nikogo oszukać czy zmanipulować.

Jeżeli Ty napiszesz kłamstwo, to natychmiast trzydziestu pod Twoją notką ci to kłamstwo demaskuje. To nie jest tak, że redakcja napisze coś, i będzie to wizja, którą wszyscy muszą popierać. Tak nie będzie. Jeśli to będzie kłamstwo, albo nieprawda, albo informacja niesprawdzona natychmiast mistyfikacja zostanie ujawniona. I na tym się opieramy. I TO jest nasza siła – że każda osoba, która wchodzi do Nowego Ekranu, będzie miała szerokie spectrum frakcji i będzie mogła zobaczyć, kto czym przekonuje.

Dobrze powiedziałeś, że jest duży zarzut, że to jest wąski krąg. Ale ten krąg się wciąż rozbudowuje. Było kilkudziesięciu autorów na początku - teraz jest już tysiąc stu. Nie jest możliwe – bo dynamika jest spora – żeby to się rozszerzało tylko w jednym kierunku. Nawet jeśli chodzi o światopogląd polityczny, ponieważ byłoby to nieciekawe i dziwne. Najzwyczajniej w świecie nikt nie chciałby takiej dyskusji prowadzić, bo nie można tylko dyskutować z przekonanymi. Ja chciałbym, żeby ta dyskusja była maksymalnie szeroka, od prawej do lewej strony, ale siłą rzeczy nie ma się co dziwić, że na samym początku i większość tych piszących od początku, to są ci ludzie, którzy do tej pory z tej dyskusji byli wykluczeni.

Dla osób, które mają swobodę prezentowania swojego zdania przez media mainstreamowe NE nie był atrakcyjny. Może on się stanie atrakcyjny właśnie dlatego, że zechcę zderzyć swoją wizję akurat z argumentami naszych autorów przy wielkiej widowni. Aczkolwiek uważam, że wiele z tych osób, które brylują w tych mediach głównego nurtu popierającymi partie rządzącą nie ma zbyt wiele do powiedzenia, bo nikt ich tam nie pyta o rzeczy ważne i trudne, tylko pije z ich dzióbków. Tak jest ponieważ partia rządząca legitymizuje i ułatwia mediom mainstreamowym pewien układ, który teraz obowiązuje – układ biznesowy, czy układ osobisty. Dlatego mówią o takich płytkich rzeczach. Dlatego nie rozmawiamy z pieszczoszkami TV na argumenty, bo oni nie maja argumentów. Gdyby mieli argumenty, to nie bylibyśmy przed katastrofą gospodarczą, związaną z CO2, nie trzeba by im było robić zamachu na OFE, nie trzeba by podwyższać podatków. 

Dziś mamy niesamowity problem z wizerunkiem Polski na świecie, bo nagle okazało się, że Polakom można zabijać Prezydentów, czy też – jak ktoś uważa – doprowadzać ich do śmierci w inny sposób, i nie ponosić za to żadnej odpowiedzialności, nawet medialnej, nawet politycznej. Pozwoliliśmy na to, że Rosjanie napawają się tym, że oprócz tego że zginął nasz Prezydent, na ich ziemi, przy lądowaniu na ich lotnisku, lecąc ich samolotem, przez nich remontowanym, to mogą nam dołożyć taki kamyczek, i taki kamyczek, i taki kamyczek – a my bezradnie rozkładamy ręce! Takie właśnie rzeczy trzeba komentować i ostro oceniać! Ktoś to musi robić. Telewizja tego specjalnie nie dotyka, nie komentuje tego też radio. Czym szerzej słuchane tym bardziej zachowawcze i głupsze. My chcemy do tego podejść od właściwej strony, pokazać że – no niestety – jest fatalnie, ale ciągle jeszcze można by znaleźć z tego wyjście, pod warunkiem jednak, że zaczniemy nazywać sprawy po imieniu i wyciągać konsekwencje.

Moim zdaniem wyjścia z tej sytuacji nie znajdą ludzie, którzy napaskudzili – dlatego, że gdyby oni mogli je znaleźć, to mieli na to mnóstwo czasu. I dlatego trzeba z jednej strony demaskować to, co jest źle – naprawdę demaskować, identyfikować – a z drugiej strony szukać tych wyjść i proponować, żeby Polacy zaczęli mądrze szukać wyjścia. Być może ta konstrukcja polskiej demokracji jest fatalna. Być może naprawdę należy bardzo poważnie pomyśleć o JOW. Tak, żeby osoba, która idzie do polityki, mogła być z tej polityki personalnie rozliczona. Być może wtedy byłoby inaczej. Tak mi się wydaje.

F.iC.: Czy nie boisz się tych swoich mocnych słów, że Rosjanie napawają się tym, że zginął Prezydent, że nastąpił zamach? Czy to nie są zbyt mocne słowa?

Ł.Ł.: Mam wrażenie, że to diagnoza właściwa. Jeżeli Rosjanie robią jedną za drugą konferencję, w której nie ma ani słowa o tych ich wszystkich grzechach, które już znamy i mnóstwo jest spraw ukrywanych lub przekłamanych przez nasz rząd – to skłaniają one do zastanowienia się, co tak naprawdę się wydarzyło w Smoleńsku. To nie jest tak, że kwestia zamachu smoleńskiego to jest jakiś oszołomski pomysł.

Tak naprawdę, jeżeli ginie Prezydent państwa, i ginie oprócz niego prawie sto osób, które w różnych miejscach tego państwa miało na to państwo niesamowity wpływ – albo na kwestie związane z bezpieczeństwem w państwie, albo z gospodarką, albo z polityką historyczną – bo to w zasadzie było szerokie spectrum – to w mojej ocenie PRZEDE WSZYSTKIM powinno się zbadać, czy nie doszło do zamachu, i zrobić wszystko, żeby albo tą sprawę jednoznacznie zidentyfikować na TAK, albo jednoznacznie wykluczyć.

Ale państwo polskie i elity rządzące nie zrobiły nic, żeby tak do tego podejść. Od razu uznano, że jest to wina pilota! No przepraszam bardzo, jeżeliby tak podchodzić, to jeżeli ktoś ginie w jakimś mieszkaniu, to od razu stwierdzamy, że najprawdopodobniej popełnił samobójstwo. No to co z tego, że miał trzy kule? W serce nie mógł trafić, tak? Były już takie przypadki. Pamiętamy casus „samobójstwa” Sekuły – sam strzelał do siebie kilka razy.

W ten sposób, to wszystko może być samobójstwem, lub ostatecznie głupotą. Jeśli tak, to w ogóle tego nie badajmy morderstw, nie zajmujmy się tym!

Natomiast Polacy są w takiej sytuacji, że w tej chwili Rosjanie zrobili wszystko, żebyśmy myśleli, że to BYŁ zamach. Nie zrobili nic, żeby zbić tego rodzaju argumentację – położyli łapę na śledztwie, ukrywają dokumenty, nie przekazują nam dowodów, które należą do państwa polskiego. A rząd polski się o to skutecznie nie upomina. To bardzo źle wygląda, to wygląda tak, jakby nie tylko Rosjanie kombinowali, ale ci z najwyższych władz też kombinowali. Coś tam konstruowali wspólnie z Ruskimi przed 10-tym kwietnia, a potem wspólnie ukręca łeb sprawie – tak to wygląda.

F.iC.: To bardzo mocne słowa – z tego co mówisz – czy Ty masz zamiar stworzyć jakąś blogerską grupę śledczą?

Ł.Ł.: Nie, ale takie grupy śledcze w Internecie już istnieją. Ja mówię tylko jedną rzecz – ludzie powinni się zastanawiać rzeczowo nad tym, co się dzieje. Jeżeli dajemy kontrolę nad śledztwem – nad jakimkolwiek śledztwem – osobie, która jest jedną z głównych podejrzanych, i miała motywy do morderstwa – to nie spodziewajmy się, że to śledztwo dla patrzących z boku będzie nadal wiarygodne.

F.iC.: Czyli Rosjanie przeprowadzili zamach?

Ł.Ł.: Tego z pewnością nie mogę powiedzieć. Nie mam dowodów. Ale wiem co myślę i czasem mówię (piszę), jak mi to wygląda. Mogę się mylić. Tylko proszę mi pokazać chociaż jeden argument, który mi powie, że na pewno nie. Polacy powinni wiedzieć – jeżeli na pewno nie, jeżeli rząd np. twierdzi, że na pewno nie, to rząd powinien zrobić wszystko, żeby wykazać, ze na pewno nie. Żeby Polacy nie funkcjonowali w kolejnym kłamstwie, jak Kłamstwo Katyńskie przez następne kilkadziesiąt lat. A teraz się na to zanosi – że my tak naprawdę przez kilkadziesiąt lat będziemy dyskutować o tym, czy to zrobili Rosjanie, czy nie. A ja nie wiem – może to zrobili islamiści, a może to zrobił jeszcze ktoś inny, a reszta ich tylko kryje.

F.iC.: Czyli ludzie z najwyższej półki politycznej są winni?

Ł.Ł.: W tej konkretnej sprawie, ja uważam, że osoby, które doprowadziły do takiej sytuacji, jeżeli chodzi o kwestie wizerunkowe i kwestie badania sprawy smoleńskiej, powinny normalnie zostać postawione pod osąd prokuratora w państwie nie zarządzanym już przez nich. I na tym polega, moja podstawowa kontestacja tego rządu. Ten rząd tak naprawdę tak się skompromitował, tyle zrobił złego, że powinien teraz przyjść ktoś nowy, jakaś nowa koalicja, która powinna powiedzieć: - no dobra, a teraz zróbmy śledztwo na nowo i zróbmy to już jak należy.

Nie wiem jakie jest wyjście tak do końca. Trzeba dokonać społecznej asenizacji polityki.

F.iC.: Ale masz tego świadomość, jako prawnik z piętnastoletnim doświadczeniem, że premier i ministrowie mogą tylko i wyłącznie stanąć przed Trybunałem Stanu. Czy to jest droga? I to powinni zrobić politycy?

Ł.Ł.: Uważam, że w sytuacji zarówno Smoleńska, jak i w sytuacji uwikłanie Polski w niesłychanie kosztowne rozliczenia, jak w sytuacji związanej z różnymi innymi kwestiami, które są aferami gospodarczymi – kwestia stoczni, o której się mówiło, a przycichła teraz, jak kwestia próby przeforsowania ustawy o prywatyzacji Lasów Państwowych, jak wiele innych kwestii – zamach na OFE. Jeżeli OFE zarządzał własnością, był jakiegoś rodzaju własnością – i państwo wchodzi w tę własność, ktoś na tym łapę kładzie – to te wszystkie kwestie powinny zostać postawione pod osąd Trybunału Stanu.

F.iC.: Dlaczego tak się jeszcze nie stało, że ci ludzie jeszcze nie stanęli przed Trybunałem Stanu? Nie ma takiego wniosku, nie ma takiej woli parlamentarnej? To trzeba powiedzieć!

Ł.Ł.: Nie ma takiej woli parlamentarnej, ponieważ w tej chwili te osoby stoją na czele największej koalicji parlamentarnej. Trudno wymagać żeby sami na siebie, na swoich kręcili bat. Nie ma czegoś takiego w Polsce w tej chwili, jak było kiedyś – etos służby państwu. Nie ma czegoś takiego jak godność, honor. Nie ma, bo to jest strasznie niepopularne i to się absolutnie nie przekłada na rzeczywistość. Wystarczy głośno w telewizji powiedzieć, za przeproszeniem, że ktoś ma kogoś w dupę pocałować, i jest osobą o wysokim poziomie popularności przez następne trzy dni, jeżeli jest politykiem. Ludzie mają tendencje do szukania wyjść łatwych. Jeżeli ktoś może być w łatwy sposób popularny – a popularność przekłada się na głosy – no to on będzie popularny, i on będzie szukał tych łatwych sposobów. Jeżeli ktoś nie jest kontrolowany i w łatwy sposób może ukryć wszelkie swoje przestępstwa, korupcje, dorabianie się na polityce – nikt przecież o to nie pyta, nikt nie docieka – no to on to będzie z czasem robił. Bo jeżeli tego nie będzie robił, to będzie się czuł jak frajer wśród ferajny. „Zobacz – ten ma dom, tamten ma dom – a Ty nie masz domu. No to frajer jesteś! Można było ukraść, każdy kradł, a ty nie”. Na tej zasadzie.

F.iC.: Czyli potwierdzasz to jeszcze raz – NE ma przed sobą wielką przyszłość, pokazując działania w polityce w interpretacji odmiennej od mainstreamowych mediów?

Ł.Ł.: Nie, problem jest taki, że w tej chwili rzeczywiście kreatorem zarówno polityki, jak i gospodarki polskiej mają media. To one de facto legitymizują jedne działania, inne ośmieszają albo w ogóle nic o niech nie wspominają. W demokracji jest tak, że większość rządzi, więc ludzie chcą się przypodobać większości. Jeżeli nie ma mediów, które to kontrolują, to oni nic nie muszą robić, żeby się przypodobać, oprócz tego, żeby się w tych mediach pojawiać. To jest bardzo bezpieczne – pojawianie się w mediach, które Cię nie kontrolują. Prawda?

Patrz. Ty mi zadajesz trudne pytania – ja się muszę zastanowić, jak na te pytania odpowiedzieć. Co innego by było, gdybyś zaczął mnie pytać np. – a powiedz coś o konkurencji , co o niej sądzisz (dowal jej ostro); a co myślisz o takim a takim redaktorze; a co myślisz o sobie i jakim Ty „ludziem” jesteś? Zrób nam oglądalność, a my cię popromujemy. A tak to działa w TV.

F.iC.: Czyli ma to być medium, które jest niezależne – ma być tą czwartą władzą w Polsce, której tak naprawdę nie ma?

Ł.Ł.: Media SĄ czwartą władzą w Polsce, bo one kreują rzeczywistość. Natomiast one wyzbyły się tej funkcji, która stała zawsze jako pewna misja mediów. Media powinny kontrolować rządzących, patrzeć im na ręce. Media mają to robić w sposób mądry, ponieważ media to nie politycy. Opozycja ma trochę inne zadanie. Opozycja ma zawsze zadanie kąsać rządzących – bez względu na to, czy rządzący dają ku temu podstawy. Obojętnie czy będzie dobrze czy źle, opozycja będzie ich kąsać, bo to jest jej zadanie. Niech wytłumaczą, że robią dobrze, i niech to argumentują; jak robią źle – to tym bardziej opłaca się kąsanie.

Rząd musi się czuć zagrożony przez opozycję, po to właśnie, żeby – oprócz tego, że ktoś tam zaspokoi swoją rodzinkę, to pokaże – zrobiłem to i to dla Polski. Ale to jest niewystarczające, bo jeżeli nikt o tym nie powie społeczeństwu, jeżeli dziennikarz niezależny nie będzie kontrolował rządu – ale także kontrolował opozycji, bo ta opozycja niedługo może być rządem – ale ta proporcja musi być właściwa. Powiedzmy 80% kontrola rządu, bo to od nich zależy, a te 20% opozycji, a nie odwrotnie. Ktoś powiedział, że wszyscy się tak zachowują, jakby ciągle rządził PiS – bo każdy patrzy PiS-owi na ręce. Tylko jak patrzą im na ręce, to nagle nie zauważają, co się dzieje w rzeczywistym, rządzonym przez PO świecie.

F.iC.: Czy nie boisz się, że postawiłeś tak wysoko poprzeczkę i nie rozczarujesz się tym?

Ł.Ł.: Ja uważam, że poprzeczkę trzeba stawiać wysoko. Trzeba ją stawiać wysoko zawsze. Jest takie powiedzenie – mierz wysoko, jak nie trafisz, to nikt nie zauważy. Ale mierzyć wysoko trzeba, bo trzeba mieć jakąś wizję. Wiadomo, że jesteśmy na początku drogi, że mnóstwo rzeczy może się nie udać. Nie ma takiego zadania, którego na każdym etapie nie można by spieprzyć. Wszystko można spieprzyć w dowolnym momencie. Natomiast jeżeli masz wizję, jeżeli masz jakąś strategię działania, to Ty masz ten cel i do tego celu dążysz. Szukasz drogi.

Problem z polską polityką jest taki, że ona nie ma wizji, nie ma strategii – każdy ma plan do wyborów albo do kolejnych „słupków” - najczęściej bardzo krótkoterminowy. Mnie się to kojarzy zmieszaniem w jakimś kociołku – no to dzisiaj o 10-tej sobie zobaczę, co tam wyłowię – ale nie wiemy tak do końca, jaką zupę gotujemy.

F.iC.: Czego moglibyśmy Ci życzyć Tomku w tym Twoim nowym ekranowym domku?

Ł.Ł.: Trudno powiedzieć, szczerze mówiąc. Chciałbym żeby NE przełamał pewną barierę informacyjną. Pewien pomysł na sprzedawanie informacji, których mamy multum. Chciałbym, żeby ludzie zaczęli nas czytać masowo, i oglądać – jeżeli wejdziemy w telewizję – masowo. Żebyśmy nie mówili o 700 tys. unikalnych użytkowników, ale np. o 14-tu milionach. Chciałbym, żeby ludzie zaczęli ze sobą dyskutować rzeczowo, na argumenty, a nie o tym, jak kto wygląda. To też działa plotkarsko, ale to taki nawyk. Chciałbym, żeby ludzie wrócili do myślenia, bo teraz mam wrażenie, że mamy powszechny dostęp do informacji, natomiast przestaliśmy używać głów, przestaliśmy myśleć. To jest tak, jakby informacja wpadała nam przez oczy i uszy do mózgu nieprzetworzona, i tam się odkładała tak, jak nam ją podano, czyli na zasadzie pewnej matrycy. I my ją tak łapiemy. A to przecież trzeba się zastanowić nad kontekstem, skąd ta informacja, kto ją przekazywał, dlaczego w tym momencie, czy to jest informacja prawdziwa, co z niej wynika, dopytać się kogoś. Nikt tego nie robi!

Tak naprawdę wiele osób powtarza na zasadzie takiego pewnego schematu – informacja tworzy plotkę. Informacja jest podawana na zasadzie plotki, jako coś co funkcjonuje, co jest kompletnie niesprawdzone, ale nikogo to nie interesuje, że niesprawdzone, bo to jest fajne i atrakcyjne. A to nie na tym rzecz polega, bo w ten sposób to się niedługo możemy obudzić w takim kraju, który nas kompletnie zaskoczy, w którym znowu pojawi się jakiś totalitaryzm, a my nie będziemy wiedzieli, skąd to się wzięło. Pojawi się wojna – nie będziemy wiedzieli, skąd się wzięła ta wojna – bo wszyscy myślą, że pokój, że bezpieczeństwo jest dane nam na wieczność. A przecież to nieprawda, wszyscy co żyli w czasach pokoju, tak myśleli. Nikt nie planował wojny, oprócz tych kilku, od których ta wojna zależała. Nie planował – każdy myślał, że jej nie będzie. Dwudziestolecie. Ci ludzie byli świeżo po wojnie – I światowej – im się w głowie nie mieściło, że dojdzie do jeszcze czegoś straszniejszego. Oni sobie podawali swoją rzeczywistość i problem polega na tym, że my znowu jesteśmy w takiej sytuacji – że wydaje nam się, że nic się nie wydarzy. A dlaczego ma się nie wydarzyć? Bo co, bo nagle nie ma armat?

F.iC.: Już Jan Paweł II mówił że „wolność nie jest nam nigdy dana, Polacy” i pamiętajcie o tym.

Ł.Ł.: Otóż to – i trzeba o wolność dbać, i trzeba myśleć. Trzeba ludzi, którzy podejmując decyzje w naszym imieniu, potrafią z informacji zrobić właściwy użytek.

Dziękujemy za rozmowę.

 

KOMENTARZE

  • @ŁŁ
    NE się rozwija. I dobrze. Trzymam kciuki :D Jednocześnie jestem pewny, że, po ujawnieniu inwestora, natychmiast ujawni się stado ścierwojadów - ze stekiem kolędo-zalewskich kłamstw znanych "zaniepokojonymi doniesieniami" na jego temat.
  • @Okowita
    Errata - powinno być "zwanych". Sorry za literówkę.
  • Tak NE może stać się oknem...
    ...na wolność!

    Wiem, to trochę górnolotnie zabrzmiało ale nie czuję się wolnym w Polsce!
  • @mnich zarazy
    Wszyscy mamy taką nadzieję, że to będzie bardzo... szerokie okno wolności o którą ponownie musimy walczyć!!!

    Pozdrawiam Fiatowiec
  • @Łażący Łazarz
    "Ostro reagujemy natomiast w przypadku udowodnionego plagiatu. Ale też plagiat musi być stwierdzony i udowodniony przez rzeczywistego autora tekstu."

    Z moich doświadczeń wynika, że nie reagujecie wcale.

    Zgłosiłem kilka tekstów wklejonych bez podania źródła, jako nadużycie.
    Nie spotkało się to z żadną reakcją (Twojej odpowiedzi na mój mail na PW nie liczę, bo wysłałem go parę godzin później).
    Bez względu na to, czy miałem rację czy nie, urzędujący admin powinien na tak poważne zgłoszenie, jak możliwość plagiatu, odpowiedzieć.

    To ,że zgłaszać plagiat musi "rzeczywisty autor tekstu" jest jakimś nonsensem!

    To oznacza, że można sobie swobodnie tłumaczyć teksty obcojęzyczne i wklejać je jako własne. Szansa, że autor z Argentyny, Finlandii czy USA, sam się do Was zgłosi, są żadne.

    Wpis blogowy żyje krótko. Zanim polski autor jakiegoś opracowania czy pracy naukowej, wklejonej jako wpis blogowy przez plagiatora, się o tym dowie, minie sporo czasu. Usunięcie wpisu sprzed paru tygodni czy miesięcy nie da żadnej satysfakcji okradzionemu i nie będzie żadną karą dla złodzieja.

    Świadome - bo po zgłoszeniu plagiatu jest to działanie świadome - ignorowanie takiego zgłoszenia, można porównać z paserstwem.

    Nie inaczej jest z tolerowaniem wklejania tekstów z powszechnie dostępnych serwisów prasowych, np. PAP, jako własnych tekstów blogowych, tak jak w zgłaszanym przeze mnie przypadku.

    Napisałeś do mnie, że nie można wykluczyć, że bloger jest autorem tekstu opublikowanego gdzieś indziej.

    Proszę zatem o odpowiedź: czy autor zatrudniony w serwisie PAP ma prawo zamieszczać napisane przez siebie dla tego serwisu wiadomości, jako swoje własne notki na blogu, bez podania źródła?

    Czy ktoś piszący dla gazety pod pseudonimem XY, może publikować te teksty bez podania źródła jako bloger AB?

    Czy, przyjmując iż jest możliwe, że blogerem jest dziennikarz, nie należałoby się w tej sprawie upewnić i zapytać blogera pocztą wewnętrzną?

    Zaznaczam, że teksty, które zgłaszałem pochodziły ze źródeł łatwych do sprawdzenia, jak serwis Wiadomości turystyczne, Deloitte Polska, PAP, Gazeta wyborcza itp.

    Na rzeczonym blogu problem zniknął, ale sam problem - tj. możliwość bezkarnego publikowania na Nowym Ekranie plagiatów - pozostał.
  • @all
    Przeczytajcie Fedyszak-Radziejowską. Pojechała dzisiaj troszkę w Rzepce.

    http://www.rp.pl/artykul/624755_Ile-demokracji-za-fasada-.html
  • @mnich zarazy
    "Wiem, to trochę górnolotnie zabrzmiało ale nie czuję się wolnym w Polsce!"

    Oby to było światełko w tunelu. Ale ja nie jestem optymistą. Jest bardzo źle.
  • @Traube
    Ty byłeś ich autorami? Jeśli nie, możesz zarzucac brak netykiety blogerowi, brak podania źródła i z nim dyskutować. Nie zrzucaj tego na NE. Wielu naszych autorów publikuje także gdzie indziej - pamietaj o tym.
  • Bendix
    Jest źle!

    Ale jeśli już się coś robi by to zmienić, to jest szansa by to się zmieniło.

    Pozdrawiam
  • @Łażący Łazarz
    Czy mógłbyś choć raz przeczytać moje pytania?!

    Nie ustosunkowałeś się do zarzutu, że reguła iż tylko autor ma prawo zgłaszać plagiat to nonsens.

    Podanych parę minut temu przykładów i pytań powtarzać nie będę.

    Jeśli masz po raz trzeci olewać moje pytania, to nie odpowiadaj wcale.

    Mam wrażenie, że Ty nie bardzo rozumiesz co to jest plagiat i dlaczego np. dla mnie jest to jakiś problem etyczny, że ktoś sobie kopiuje cudze teksty.

    Nawet, jeśli to nie są teksty moje.
  • @Łażący Łazarz
    napisał:
    "Ty byłeś ich autorami? Jeśli nie, możesz zarzucac brak netykiety blogerowi, brak podania źródła i z nim dyskutować"

    W przypadkach informowania o naruszaniu praw autorskich — nE nie może twierdzć — że "zarzucaj brak netykiety blogerowi"... To jest nie tylko "brak netykiety"...

    Nowy Ekran powinien aktywnie się włączyć zarządać dowodów i wyjaśnić taką sprawę — bo to szkodzi przede wszystkim portalowi... Nie może być tak, że ktoś — nawet bloger — wielokrotnie "cytuje" innych — bez podanie źródła.

    To jest oszustwem...
  • @Andy-aandy
    "To jest oszustwem..."

    No, właśnie!

    Ale ŁŁ rozumuje inaczej:

    - Zgłaszam włamanie

    - Do pana się ktoś włamał?

    - Nie, ale widzę, że jacyś ludzie wchodzą przez okno do sąsiadów, którzy są na wakacjach.

    - No, to niech ci sąsiedzi zadzwonią.

    Włamanie i kradzież zachodzi bowiem wtedy, gdy zgłasza je poszkodowany, a nie jakiś przypadkowy świadek. Przynajmniej zdaniem Łażącego Łazarza.
  • @Traube
    Nie za bardzo widzę rozumiesz co to jest blogosfera i hosting. Autor odpowiada w 100% za teksty które publikuje w NowymEkranie. Nie raz było tak, że blogerzy robili własny news room wiadomości. Jesli ma czytelników - proszę bardzo. No chyba, że ewidentnie łamie prawo. Wtedy - zgodnie z regulaminem - notka jest usuwana. Złamanie prawa to złamanie przepisów prawa karnego. A w przypadku zarzutu plagiatu nie ma ścigania z urzędu (bo to nie jest oszustwo na dokumentach jak w przypadku pracy magisterskiej) tylko na wniosek autora. Może też być cywilny zarzut, wtedy bronimy autora lub pomagamy w negocjacjach.

    Więc jeśli się pytasz o treści, to nie wchodzimy w treści i nie reagujemy jeśli cos nie jest trolowaniem albo złamaniek przepisów kk.

    Na tym polega wolność, że każdy odpowiada za siebie, sam ponosi konsekwencje oraz zbiera laury. Paniał?

    Ps. Sam kiedys opublikowałem pod nickiem swój tekst, który także chodził w internecie pod moim nazwiskiem. Pojawił się nawet zarzut plagiatu. Co miałem zrobić, przyznać sie do plagiatu czy przyznać sie kim jestem?
    Przemilczałem wtedy.
  • @Fiatowiec i Ciri
    Ależ wywiad rzeka. Wszystkie tematy poruszone.
    Dziękuję.
    Ponieważ jestem wierną czytelniczką ŁŁ i Nowego Ekranu, powiem krótko, że podobnie myślę i popieram Wasze starania. Pozdrawiam.
  • fporzo.
    Miałam obawy, ale na razie się nie potwierdziły.
    Zobaczymy potem.

    Aż się nie chce wierzyć, co nie?
  • @Łażący Łazarz
    Czy jest możliwe zamknięcie konta na NE bez usuwania wpisów i komentarzy?
  • @Andy-aandy
    NE nie będzie sprawdzał każdego tekstu bo ktos ma taki pomysł. Opisałem sprawę wyżej. Autorzy dokonujacy plagiatów sami sie wykruszą lub zmienią sposób postępowania. Już jest taka blogosfera gdzie administracja rości sobie pretensje do kontrolowania wszystkich i wszystkiego co piszą, do ukrywania, wycinania, a nawet podszywania sie pod autora zmieniania tytułów. Tak jak nie ma czegoś takiego na wordpressie tak i nie będzie tego na nE. Przynajmniej dopóki będę RedNaczem.
  • @zofia
    Dziękuję Pani Zofio, wywiad rzeka, bo spotkało się trzech gadułów i jak mieli nie pogadać skoro mieli okazję :) Mam nadzieję, że dzięki tym wypowiedziom ŁŁ wszelkie wątpliwości ws. NE niewiernych Tomaszów zniknął raz na zawsze.

    Pozdrawiam Fiatowiec
  • @Traube
    Nie jest mozliwe takie zamknięcie, możesz nie pisać. Czy działania jednego blogera aż tak Ci przeszkadza? To tam nie wchodź i tyle. A może sie zmieni i zacznie podawać źródła. Kto wie.
  • @circ
    Dziękuję, to miłe spod Twojego pióra. Pozdrawiam
  • @Traube
    Być może pewnym rozwiązaniem byłoby zgłaszanie nadużycia i wskazanie w opisie czego ono dotyczy. Wtedy admin mógłby wysłać do blogera, czy komentatora info, że jeśli ten chce, by jego post, czy komentarz był na nE powinien autor posta go zmodyfikować wg. wskazówek. Rozważyć: ramy czasowe, recydywę ...

    Albo prościej: wysyłasz info do delikwenta na PW ten nie reaguje, mimo że jest aktywnym uczestnikiem nE (daty następnych wpisów). Wtedy admin, po sprawdzeniu sprawy, mógłby notkę sam usunąć.

    Plusem drugiego rozwiązania byłaby samokontrola środowiska blogerskiego i wzrost odpowiedzialności za słowo.
  • ŁŁ
    Jesteś Wielki. Można, wydawać by się moglo, plany nierealne, trudne do realizacji, prawie niemożliwe. Ale na szczęście jesteś ŁŁ czlowiekiem, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Jak to mówili starożytni-Rzeczy niemożliwe załatwiasz od ręki, a na cuda potrzebujesz trochę czasu. Wytrwałości i wiary, że doczekamy Polski naszych marzeń, a NE się do tego walnie przyczyni. Pozdrawiam.
  • @Traube
    I jeszcze jedno: wyżej opisany mechanizm mógłby dotyczyć spraw typu: nie podanie linka, itp., a nie "śledczych".
  • @Mirek
    ...Można mieć, wydawać by sie........
    Uciekło mi słowo z NE. Ciekawe dlaczego i dokąd?:)
  • @Łażący Łazarz
    Ja nie mówię o każdym pojedyńczym tekscie... Bo każdemu może się zdażyć, że przegapi dołożenie jakiegoś linku do oryginału, z którego zacytował parę zdań...

    Chodzi o to, by nie tolerować powtarzających się naruszeń prawa w postaci kopiowania cudzych tekstów — i przedstawiania ich jako swoje...

    Zupełnie czymś innym jest to co robią na S24 — bo tam jest poetępujący idiotyzm. Jednak nE nie powinien tolerowć naruszania praw autorskich — i zwalać zwalczanie tego wyłącznie na blogerów...

    Skoro jesteś dla blogerów — to trzeba im pomóc w uwalnianiu się od oszustów...

    Także i dla dobra Nowego Ekranu...
  • @Łażący Łazarz
    Niestety, nie masz racji Ty, tylko Traube.
    Ustawa o prawach autorskich - naruszenie jest ścigane z urzędu po powiadomieniu, nie tylko przez autora.
    Może trzeba to wpisać do regulaminu - jeśli cytat (nawet własny), to z podaniem źródła, wtedy będzie jasne. Przecież można cytować siebie z nazwiskiem, wcale się do tego nazwiska nie przyznając na blogu.
    Wtedy po zgłoszeniu admin sprawdza źródło i żąda uzupełnienia, a jak nie, to notka won. Przy powtórkach bloger won.
    Trzeba trzymać poziom, zwłaszcza jeśli ma być fachowa dyskusja na jakiś temat, bo wtedy bez źródeł nie da rady.
    pozdr
  • @mnich zarazy
    Mnichu, ja myślę, że już jest takim oknem - dzień zaczynam i kończę z NE. Nie Ty jeden nie czujesz się wolny, ale zmieniamy to oby nastąpiło jak najszybciej.

    pozdrawiam:)
  • @Okowita
    "zaniepokojenia" w każdej materii wskazane :) każda darmowa reklama się przyda.

    pozdrawiam
  • Ciri
    O ja też najpierw tu wchodzę, a gdzie indziej, to jak mam czas. Choć ostatnio rzadko:)

    Pozdrawiam:)
  • @zofia
    Dzięki Łazarzowi, że nam tyle czasu poświęcił, prawdę mówiąc pół dnia mu zajęliśmy i przyznaję bez bicia, że moglibyśmy tak bez końca :)
  • @mnich zarazy
    :)))
    to tak jak z czasem w piętkę gonisz. Nic to, damy radę, wiosna blisko.
  • Ciri
    Przyda się wiosna, bo siedzieć w czterech ścianach i jeszcze przy zamkniętym oknie to nie dla mnie.
  • @eska
    sprawy karne o popełnienie plagiatu nie są sprawami z oskarżenia publicznego, ale sprawami uruchamianymi na wniosek pokrzywdzonego, czyli autora utworu, do którego autorstwo przypisała sobie inna osoba, np. zgłaszając cudzy projekt jako swój własny na konkurs. Wniosek taki wynika z art. 122 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, zgodnie z którym ściganie przestępstw określonych m.in. w art. 115 tej ustawy, a więc także plagiatów, następuje na wniosek pokrzywdzonego.
    To zatem od autora twórczego projektu zależy, czy inna osoba, która dopuściła się plagiatu, przywłaszczając sobie autorstwo tego projektu, będzie pociągnięta do odpowiedzialności zarówno cywilnej, jak i karnej, do czego niezbędne jest złożenie do właściwych organów odpowiedniego pozwu lub wniosku o ściganie przestępstwa.

    http://www.inzynierbudownictwa.pl/biznes,prawo,artykul,prawne_aspekty_plagiatow_dziel_projektowych,3304

    cbdu
  • @Łażący Łazarz
    OK, ja się nie znam, tak mi tłumaczyła prawniczka, jak miałam temat do pewnego drania. Powiedziała, że ona nie może o tym wiedzieć oficjalnie, bo musiałaby jako adwokat złożyć doniesienie.
    Ale można by może jednak coś zapisać w regulaminie?
    Bo to nieetyczne jest po prostu.
  • @Łażący Łazarz
    Pytanie.

    Ktoś na NE będzie wklejał tłumaczenia artykułów i esejów z np. szwedzkiej prasy, jako swoje własne.

    Inny bloger wam to zgłasza i podaje źródła (Dagens Nyheter, Svenska Dagbladet itp.) wraz z linkami.

    Szwedzkie gazety nic nie zgłaszają.

    Czy to jest plagiat?

    Jeśli doczytałeś do tego miejsca to dodam, że nie chodzi mi o ściganie i pociąganie plagiatora do odpowiedzialności cywilnej lub karnej.
    Chodzi mi o przyzwoitość i szacunek dla własnej firmy, a także dla czytelników.
  • @eska
    ale taki zapis daje pretekst do działań woluntarystycznych. Dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane. Wolę by każdy odpowiadał sam za swoją markę.
  • @Traube
    Plagiat jest tylko wtedy gdy zgłasza autor. Nigdy nie wiesz, czy autorowi nie jest na rękę tłumaczenie jego tekstu. I tego się trzymajmy.

    Oczywiście zawsze są tacy co wiedzą wszystko lepiej. Znałem takiego co wiedział najlepiej jakie są najpiekniejsze kwiaty. A ja powiadam Ci zaakceptuj zalety i przywary wolności, bo inaczej zawsze będziesz miał inklinacje by wolność tą ograniczyć.
  • @carcajou
    Zgłaszając nadużycia podawałem powód i linki do źródeł.

    Uważam, że zadanie przez admina pytania blogerowi, czy tekst, który wkleił jako swój, a który jest identyczny np. z poranną notką z serwisu PAP jest jego autorstwa.

    Nie oczekiwałem, że NE podejmie jakieś kroki prawne.

    Słowa ŁŁ:

    "Ostro reagujemy natomiast w przypadku udowodnionego plagiatu. Ale też plagiat musi być stwierdzony i udowodniony przez rzeczywistego autora tekstu."

    mijają się z prawdą.

    Administracja, jak wynika z wyjaśnień ŁŁ w tej dyskusji, wcale nie walczy.

    To autor oryginału ma walczyć.

    Dla NE sprawy do tego czasu nie ma, a plagiat może sobie spokojnie wisieć trzy dni na SG, mimo kilkakrotnych monitów pochodzących od osoby postronnej.
  • @Łażący Łazarz
    Ty decydujesz!
    Ale mnie szlag trafia, jak widzę młodego powtarzającego cudze opinie jako własne i wiem, że nawet nie ma jak tego ugryźć prawnie, bo np. autor już nie żyje.
    A spotykam się z tym coraz częściej w tzw. środowisku akademickim. Jak piszą, to jeszcze uważają, choć nie zawsze. Jak gadają, to cytują równo bez podania nie tylko źródła, ale nawet informacji, że to cytat.
    Jetem uczulona na to i tyle...
  • @Łażący Łazarz
    "Plagiat jest tylko wtedy gdy zgłasza autor. Nigdy nie wiesz, czy autorowi nie jest na rękę tłumaczenie jego tekstu. I tego się trzymajmy."

    Ty nie wiesz, co to jest plagiat.

    Prowadząc duże blogowisko wypadałoby dysponować wiedzą na ten temat.

    Pierwszy z brzegu link:

    http://www.zenderowski.republika.pl/plagiat.pdf

    Szczególnie polecam na stronie 3 akapit zaczynający się słowami:

    "Szczególnie godne potępienia są plagiaty internetowe, polegające na zwykłym „przeklejeniu” cudzego utworu dostępnego w wersji elektronicznej."
  • @Traube
    Udowodniony plagiat to plagiat zgłoszony przez autora tekstu źródłowego. TYLKO PRZEZ AUTORA. Więcej juz tego nie powtórzę.

    Gdy A.Ścios zgłosił nam plagiat swojego tekstu, tekst zniknął w ciagu minuty. To jest własnie ostra reakcja.
    To co zgłaszałeś nie było plagiatem, bo nie byłeś autorem tekstów źródłowych a NE to nie prokuratura, policja, cenzor czy cerber.

    Bacz więc, który z nas mija sie z prawdą.
  • @Traube
    "Uważam, że zadanie przez admina pytania blogerowi, czy tekst, który wkleił jako swój, a który jest identyczny np. z poranną notką z serwisu PAP jest jego autorstwa."

    Chyba za bardzo pojechałeś z tym żądaniem stwierdzenia autorstwa, chyba że to zadanie jest "retoryczne". Powinien być bezwzględnie podany link do serwisu i to, rozumiem, nie budziłoby, wg twojej wiedzy, wątpliwości prawnych. Zgadza się?

    Jeśli się zgadza to jestem w tej sprawie po twojej stronie. Prawo to jedno, a rudymentarna kultura portalu to drugie.
  • @Mirek
    Dzięki, bez was jestem nikim.
  • @Traube
    Szczerze mówiąc, nie rozumiem. Pamiętasz sprawę Elizy Michalak w salonie24? Nie administracja ją załatwiła, tylko bloger.
    Uważasz, że ktos popełnia plagiat? Piszesz do NIEGO na PW. Nie reaguje? Piszesz notkę na ten temat. Powodzenie gwarantowane. Społeczność ocenia w komentarzach, czy masz rację, i albo plagiator, albo ty, ale ktoś zmyka z NE z podkulonym ogonem.
  • @Łażący Łazarz
    Nie rozumiemy się. To moja ostatnia uwaga w tej dyskusji.

    Piszesz: " Nigdy nie wiesz, czy autorowi nie jest na rękę tłumaczenie jego tekstu." i "Udowodniony plagiat to plagiat zgłoszony przez autora tekstu źródłowego. TYLKO PRZEZ AUTORA."

    Ciekaw jestem, czy przyszło Ci do głowy, jak się takie stwierdzenia mają do takiego znaczka C w kółeczku.

    Pierwszy z brzegu przykład:

    http://www.rp.pl/artykul/10,625382_Bohater--Dlugu--szkolil-klawiszy-.html

    A pod artykułem tekst, który wklejam, choć wątpię, by chciało Ci się to czytać:

    "Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
    Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie."

    W razie potrzeby służę kolejnymi przykładami z Polski i z zagranicy.

    To w tym tekście jest zawarty stosunek autora do ewentualnego tłumaczenia jego tekstów i stosunek redakcji do np. wklejania tekstu jako własnego na blogu.

    Sorry, że zdominowałem dyskusję pod wywiadem. Nie miałem takich intencji.
    Nie przypuszczałem, że Ty, jako prawnik i założyciel Nowego Ekranu, nie masz zielonego pojęcia o prawach autorskich.

    Pozdrawiam,
  • @carcajou
    Napisałem to w odpowiedzi na sugestie ŁŁ, że nigdy nie wiadomo, czy bloger nie jest autorem tekstu, który skopiował.

    Dla mnie jest oczywiste, że admin powinien zgłosić blogerowi podejrzenie plagiatu, a bloger udzielić stosownych wyjaśnień.
  • @yuhma
    Teksty, które zgłosiłem, nie wymagały żadnych analiz i ocen.

    To były żywcem wklejone publikacje z innych portali internetowych.

    Blogerka, od której się to zaczęło, podaje w ostatnich wpisach linki do źródeł i wcale mi nie zależy, żeby stąd "zmykała z podkulonym ogonem".
  • ŁŁ
    Moje dwie łapy pod tym wywiadem.



    Pozdr.
    -------------------
    GW nie kupuję.
    TVN nie oglądam.
    TOK FM nie słucham.
    Na Rysiów, Zbysiów i Mira nie głosuję.
  • @Traube
    Zawsze czytam pocztę, tylko goniec nie jest taki szybki ;-)
    "Zmykanie z podkulonym ogonem" to także poprawa zachowania. Bloger A zamienia się w Blogera B (zupełnie jak Gustaw w Konrada)
  • @Łażący Łazarz
    Czemu ma służyć ten numer z kodami rejestracyjnymi, które i tak każdy może dostać?
  • @Traube
    Admin nie śledczy.

    A co tego zapisu "Żadna treść ..." to się tego nie chce nawet komentować. Są na stronie 4RP wskazani różni autorzy - a to z Rzeczypospolitej, a to PAP albo jest to np. tekst Fundacji Itaka o zaginionych ... Chcesz powiedzieć, że admini nE powinni wywalać posty blogera, który skopiował z 4RP część artykułu lub cały i zaznaczył źródło? Jeśli tak, to nie martw się o nE, w S24 nie takie siupy idą i jest OK.

    P.S. Cytowania i linki - bezwzględnie tak, bycie świętszym od papieża - nie.
  • ale, czy jeszcze jeden hyde-park...
    ...to nie za dużo? Już był przypadek z tym jednym świrem. Potem są zarzuty o "cenzurę".
    W Polsce nie brakuje różnych forów, gdzie każdy może sobie pobzdurzyć, na dowolny temat. Nawet w Naszej Klasie, forum mojej dosyć prawicowej szkoły, skutecznie zasyfił komunizmem jakiś straszny dziad. Zatruł nam życie, oni są dobrzy w te klocki.
    Nam brakuje otwarcie prawicowych mediów. Druga strona ma ich multum.
  • Korekta.
    Witam.Na początek korekta:Papież powiedział, że wolność nie jest nam dana na zawsze!Jestem b.zadowolony,że są odwazni ludzie, którzy podejmują się trudnych zadań i chcą w naszym kraju robić konkretne rzeczy i mobilizować ludzi do dzialania. W ten sposób tworzy się społeczeństwo obywatelskie, które decyduje o jakości narodu i tworzy więzy międzyludzkie. 45 lat PRL zniszczyło te wartości i mam nadzieję, że wspólnym wysiłkiem odpowiedzialnych ludzi odbudujemy te więzy. Życzę ŁŁ i całej redakcji wytrwałości i wiary w sukces.Pozdrawiam-zibi.
  • chciałbym Lazarzu, zeby w NE
    bylo mniej, duzo mniej chaosu i natłoku, i zeby bylo wiecej notek o charakterze esencyjnie niusowej ( nawet plotkowej ;P) oraz popularnooanukowej i kulturalnej
  • @carcajou - takiego numeru jeszcze nie widziałem
    czy to twój oryginalny pomysł, taka reklama, czy ŁŁ.

    Ja się najeżdża mychą na twój komentarz celem kliknięcia, jego połowa znika. boskie !

    I o plagiacie.

    Plagiat tępią zazwyczaj megalomani, którzy nie chcą uznać, że podstawą rozwoju ludzkości było małpowanie, narcyzi, którzy nie widzą, jak bardzo są podobni do innych. Każdy powtarza zasłyszane treści i wieli nie zdaje sobie w ogóle sprawy, jak mało dodaje od siebie.

    Ja chciałbym być plagiatowany. Pożądam tego, nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak to, że ktoś powtarza moje myśli jako swoje. To zupełnie tak samo, jakby mieć dzieci. Dzieci intelektualne. NO Copyright 2011 interesariusz.
  • @Traube
    Tak mi przyszło do głowy,
    skoro Ci, którzy nie lubią plagiatów swoich utworów, mimo wszystko nie przestają publikować, to może po prostu zacząć ich bojkotować i przestać czytać czy oglądać te ich utwory. Wtedy na pewno nie zostaną splagiatowane.
  • @Muni
    nie ma obawy, jak na razie "nasze """blogi"""" wyświęcają jacyś obłąkani prawicowcy, którym komunizm myli się z kurewstwem.
  • @interesariusz
    Święta racja. Jako RN NE nie powinienem tego może pisać, ale cóż taki ze mnie niepoprawny mądrala, że przywołam moje osobiste zdanie:

    http://niepoprawni.pl/blog/164/pochwala-piractwa-szwedzka-partia-piratow-w-parlamencie-ue

    http://niepoprawni.pl/blog/164/pochwala-piractwa-szwedzka-partia-piratow-w-parlamencie-ue-0

    http://niepoprawni.pl/blog/164/polska-partia-internautow

    ukłony
  • @pinifarina
    Zaapeluj do autorów :-)
  • "jeżeli do tego dodamy unikalne narzędzia informatyczne"
    Zanim powstaną te wyjątkowe, unikatowe narzędzia informatyczne, godne zapewne jakiegoś wyróżnienia "mistrza techniki", może by tak uczynić funkcjonalnym to, co jest.
  • "Mamy system, pewne rozwiązania są w algorytmie tego systemu, decydujące o takim a nie innym pozycjonowaniu."
    Dobrze by było, gdyby nawet przypadkowy czytelnik, mógł mieć świadomość, jakie są zasady owego pozycjonowania, i to nie poprzez sięganie do jakiegoś opisu w stopce, ale poprzez nagłówki kolumn.
  • @PLK
    ad. 1. Nie Krauze ;-)) Ale nic więcej nie powiem.

    ad. 2 Na tym właśnie polegaja nasze plany by blogerzy mieli udział w ew. dochodach NE. Mówiłem o tym już 3 miesiące temu.

    ad. ps. Już takie zmiany do rankingu autorów zostają przygotowywane.
  • @interesariusz
    taki własnie jest harmonogram:

    1. Poprawianie błędów
    2. Wdrożenie planowanych funkcjonalności
    3. Rozbudowa NE i wodotryski ;-)

    Trwa to niestety dłuzej niż myslałem, ale z reklamacją prosze do informatyków.
  • @Łażący Łazarz
    Ryszard Ochódzki.
  • @Traube Sam też słuchaj,co mówią inni-skoro chcesz,by słuchali Ciebie!
    "Szczególnie godne potępienia są plagiaty internetowe, polegające na zwykłym „przeklejeniu” cudzego utworu dostępnego w wersji elektronicznej."

    Łażący Łazarz przedstawił Tobie, jak myślę, filozofię funkcjonowania NE, z którą to filozofią, zapewne zgadzają się prawie wszyscy "tu obecni". Opiera się ona na dwóch filarach (powinien być trzeci, dla zachowania pełnej stabilności - ale ktoś inny niech już ten trzeci dołoży): zaufaniu i samooczyszczaniu. Takie podejście wyklucza nadmierną regulację funkcjonowania wszystkich bytów internetowych obecnych w NE. Stąd zapewne takie a nie inne podejście do blogerów, którym ktoś zarzuca plagiatowanie. Ale nie dziwię się Twojej, dosłownie, walce o prawa autorskie. Jest to rzecz godna szacunku i bardzo cenna - ale nie można zarzucić innym lekceważenia tego problemu, tylko dlatego, że inaczej do niego podchodzą. Ty, na przykład, porównałeś splagiatowanie tekstu, do włamania do sąsiadów i niemożności powiadomienia o tym, bo się nie jest właścicielem "obrabianego" mieszkania. OK! Tylko że jest to Twoje porównanie użyte na potrzeby chwili. Znamy porównania znacznie mniej trafne, ale też używane na potrzeby chwili, nawet przez najwyższe "czynniki" rządowe. Spójrzmy jednak inaczej. Co będzie, jeśli takie korzystanie z czyichś tekstów porównamy, nie do włamania, lecz do spaceru szeroką aleją i opisywania tego co tam zobaczyliśmy? Ktoś coś wystawił na pokaz, czyli po to, by ktoś inny to zauważył i opisał. Wszak, to taki internetowy spacer sprawił, że jakiś bloger natrafił na daną opinię, na dane dzieło. Ten bloger nigdzie się nie włamywał. Albo wszedł przez otwarte drzwi, albo wprost zobaczył to przed domem ... i to opisał u siebie. Być może nawet opisał (przepisał) dosłownie. Ale czy popełnił przy tym jakieś przestępstwo, skoro oryginał pozostawił na miejscu??? I tu dochodzę do sedna tego, co chciałem wyrazić w sprawie prezentowania nie swoich treści, nie swoich opinii, nie swoich dzieł ... Zauważ, że jeśli zgadzasz się z "oryginałem", to z punktu widzenia odbiorcy (widza/słuchacza/czytelnika) nie ma żadnego znaczenia,CZYICH słów użyłeś, ale JAKICH słów użyłeś, jakich argumentów. Jak na to nałożysz, to co także wcześniej mówił ŁŁ o blogerach, że piszą bezinteresownie, głównie po to by przekonać do własnych opinii, bądź po to by zainteresować tym co według nich ważnego w naszej rzeczywistości się dzieje, to sugerowanie złej woli, gdy ktoś "podeprze się" czyjąś myślą, nie jest tak do końca zasadne. Z kolei, jeżeli ktoś chce zaimponować odbiorcom i po to wkleja jakieś "perełki", to wiemy wszyscy, że taka "twórczość" bardzo szybko zostanie ujawniona - i to właśnie nie przez jakąś miejscową (nowoekranową) cenzurę, ale właśnie przez tych, którzy czytają a także komentują. No i wtedy cały misterny plan takiego blogowicza, usiłującego wspiąć się na szczyty, nie po swoich szczebelkach, szybciutko upada ... Pozostaje niesława, trudna do zmycia. I na koniec powtórzę, że to da się łatwo wyczuć i odróżnić, czy ktoś posługuje się celnym fragmentem czyjejś wypowiedzi tylko po to by wzmocnić swoje argumenty a przy tym by nie wyważać otwartych drzwi od tego, czy ktoś chce jedynie się popisać.
  • @1normalnyczlowiek
    Dzieki za ten wpis. Myślę, że Traube niepotrzebnie przyczepił sie do blogera, ktyry po prostu myszkuje po depeszach PAP w internecie i szuka róznych informacji gospodarczych poukrywanych w zakamarkach - po to, ażeby nam je udostepnić, poinformowac nas i poedukować. Poza tym nie każdy tekst jest utworem, nie każdy zasługuje na takie miano i nie każdy podlega ochronie. Dodatkowa moja uwaga, tak jak w moich tekstach z linków, że prawo autorskie jest prawem pozytywnym rozbuchanym ponad miarę - zalecam więc także to miec na uwadze.

    Prawo autorskie to nie Czarna Madonna lub inna świetość, by nim sie tak podniecać z pozycji osoby trzeciej. Ja tam byłem dumny i zadowolony gdy mój KAT był kopiowany, i to nawet gdy ktoś nie raczył podać, że tekst jest mój - dla mnie wieksza wartość ma bowiem edukacyjność tekstów które pisze niz jakieś ŁŁ pod nimi.
    Traube powinien to zrozumieć, że nie każdy sobie zyczy jego w roli advocatusa. Biegnę spać. Dobranoc
  • @yuhma
    I to jest najlepsza i najskuteczniejsza droga.
  • @zibi
    Korekta korekty - to powiedział Piłsudski, Papież powiedział, że Polakom wolność nigdy nie jest dana - w tym kontekście, że muszą ją zawsze sami wywalczyć, a nie, że ktoś im ją ofiaruje.
  • @Łażący Łazarz
    Łazarzu, o tych wodotryskach już mówiłeś kilkakrotnie - mam nadzieję, że nie będę musiała podchodzić do komputera z parasolem - zapomniałam Cię zapytać wtedy :)
  • @ŁŁ
    Jako początkujący bloger, od b. dawna żyjący na Zachodzie, z tego wywiadu miałem okazję dowiedzieć się o wielu zagadkowych dotychczas mi sprawach. Dziękuję Panu za szczere i łatwe do zrozumienia odpowiedzi.

    Ambitne plany NE są realne w rękach Odważnego i kompetentnego ŁŁ. Od każdego z nas też zależy jakie będą jego losy i rola w życiu milionów Internautów.
    Jestem szczęśliwy, że mogę brać udział w jego godnej uznania misji. Szczęść Boże!
  • @ŁŁ/ jak nie cenzura, to pstryk
    żyjemy w bardzo ciekawych czasach. powszechny dostęp do technologii informacyjnej budzi świadomość mas. jednak internet to miecz obosieczny. - z jednej strony wyzwala, otwierając dostęp do nieznanych dotąd źródeł wiedzy i błyskawicznej komunikacji między ludźmi na całym świecie. z drugiej może stać się narzędziem kontroli i zniewolenia człowieka na skalę znaną tylko z książek.
    polegając wyłącznie na sieci, oddajemy kontrolę nad naszą pracą i życiem tym, którzy za naciśnięciem jednego guzika mogą wyeliminować nas z gry. po czynach ich poznacie. - antynarodowi politycy domagają się cenzury i kontroli rządu nad internetem.
    czy zastanawiałeś się co dalej, jeśli nowy ekran zostanie pewnego dnia po prostu wyłączony z sieci? to bardzo prawdopodobne, w świecie gdzie przypadkiem nie jest nawet zmiana klimatu, czy trzęsienie ziemi.
  • @Łażący Łazarz
    "Myślę, że Traube niepotrzebnie przyczepił sie do blogera, ktyry po prostu myszkuje po depeszach PAP w internecie i szuka róznych informacji gospodarczych poukrywanych w zakamarkach - po to, ażeby nam je udostepnić"

    Wierz mi, chciałem zakończyć mój udział w tym wątku. Nie zależało mi na takim sprofilowaniu dyskusji pod tym wywiadem. No, ale nie mogę, czytając to co piszesz.

    Bardzo się chwali blogerowi, że myszkuje po tych depeszach i nas edukuje.

    Informowanie nas o tym, że to są jego znaleziska, a nie własne przemyślenia, że wkleił ciekawy tekst, ale że to nie jest owoc jego ciężkiej pracy, jest kwestią przyzwoitości.

    Mówiąc kolokwialnie - ja mam w dupie, jak się takie zachowanie ma do prawa prasowego, w którym momencie wkracza prokurator i jaki sąd się tym zajmuje.

    Ja - ja jako czytający Nowy Ekran bloger Traube - czuję się oszukany, kiedy odkrywam, że za kimś kogo zdążyłem uznać za ciekawego blogera nie stoi nic, poza klawiszami ctrl C, ctrl V.

    A od Administracji nie wymagam żadnej innej reakcji na zgłoszenie niż PW do tego blogera:

    "Hej kolego, identyczny z Twoim tekst znajdujemy na stronie www wczorajszego "Naszego dziennika".
    Jeśli go stamtąd zaczerpnąłeś i zapomniałeś to zaznaczyć, dodaj link do źródła.
    Zależy nam bowiem na opinii rzetelnej i uczciwej blogosfery."

    To wszystko.
  • @Łażący Łazarz - "z reklamacją prosze do informatyków"
    o adres proszę, chociaż nie, obciach widoczny w wielu szczegółach tego ich dzieła wart jest publicznego piętnowania.

    Z całą pewnością nie są to żadni byli moi studenci.
  • @interesariusz
    "Ja się najeżdża mychą na twój komentarz celem kliknięcia, jego połowa znika. boskie"

    Znasz powiedzenie: "Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal"?
  • Powinszowania :)
    Wywiad - wizytówka bardzo mi się podoba. Oczywiście i meritum jego treści :) Czytam (czasem i komentuję narazie tylko) od pierwszego dnia zaistnienia NE. Doskonałe okno na świat! Czasu brakuje nawet na przeczytanie wszystkiego, co by się chciało. Doskonałe jest to, że zakładki umożliwiają szybki wybór. Winszuję zarówno pomysłu, jak i realizacji NE, Łażący Łazarzu! :)
  • @Traube
    Taka rozmowa sie odbyła.
  • @imhotep
    Impuls elektromagnetyczny załatwi nie tylko Nowy Ekran
  • @Vars
    Nie wszystko zdążyłem powiedzieć, np. to, że inwestor niedawno wrócił z Australii, gdzie mieszkał na stałe od kilkudziesieciu lat. Dodaję, bo były oto pytania na PW.
  • @interesariusz
    "Poczytność" artykułów i w konsekwencji autorów jest zawsze sterowana ręcznie. Notka może sobie biegać według każdego algorytmu ale to te przypinane przez admina, nawet najsłabsze, mają najwięcej wejść i dają szansę autorowi na prezentację swoich poglądów.
    Ale nikt chyba jeszcze nie wymyślił nic mądrego w kwestii pozycjonowania co by zadowoliło wszystkich.
    Dowodem na to są widoczne co jakiś czas fochy "gwiazdorów" nie zadowolonych z ilości honorowych miejsc na SG.
  • Do wszystkich
    "Mówiąc kolokwialnie - ja mam w dupie, jak się takie zachowanie ma do prawa..." napisał Traube. A mnie już znudziło czytać co rusz wywody Traube, stale i w kółko o tym samym. Zwrócę także uwagę, że "Mówiąc kolokwialnie - mnie nie obchodzi..." brzmi to kulturalnie. Dbajmy o utrzymania dobrego poziomu NE i jeżeli nie umiemy obejść się bez wulgaryzmów to po pierwszej literze używajmy ***.
  • @SpiritoLibero
    "Ale nikt chyba jeszcze nie wymyślił nic mądrego w kwestii pozycjonowania co by zadowoliło wszystkich."

    Wydaje mi się że wymyśliłem i z tego co wiem Łazarz być może w drugim - trzecim rzucie wcieli to w życie. Zobaczymy, każdy pomysł wymaga obróbki.
  • Do Administracji
    Czy nie warto ogłoszeniem ujednolicić akronim portalu i używać NE, zamiast często spotykanego nE?

    Także, czy nie miałoby sensu używanie licznika odwiedzających, jak n.p.

    http://www.flagcounter.com/index.html?

    Serdecznie pozdrawiam całą Administrację, życząc Wam dalszych sukcesów.
  • @Łażący Łazarz
    "Taka rozmowa sie odbyła."

    OK.

    Wystarczyłoby zgłaszającego nadużycie, czyli mnie, poinformować PW o tym fakcie, a nie byłoby tej całej debaty pod Twoim wywiadem.

    Podkreślam - o samym fakcie rozmowy, bez żadnych detali.
  • @Vars
    warto chyba
  • @Traube
    Wybacz, ale nie wymagaj za wiele. Polityką redakcyjną NE zarządza Redakcja. Zapytałes to dostałes info publicznie.
  • Wywiad i wizje przedstawiane robią wielkie wrażenie; pożyjemy zobaczymy :)
    Na forum Fiatowca ze związku Solidarność trochę niezręcznie nawoływać do NOWEJ SOLIDARNOŚCI :) ale właśnie tego Polsce, Narodowi Polskiemu trzeba AD 2011 i to powinno być od razu w 1989 roku... powinno, ale nie było wtedy Nowego Ekranu, ale stary :):):)

    Istnieje ogromna potrzeba zaistnienia i szerokiej działalności nowego, katolickiego ruchu społecznego-politycznego który by się wziął za Polskę, bo Ojczyzny w rękach żadnej partii zostawić nie można! Prezesem mógłby być prof Romuald Szeremietiew na dobry początek.

    Zbudujmy zatem Nową Solidarność traktując NE jako nowy WZZ, przedświt nowego ruchu tym razem takiego jak powinien być, bez michnikowszczyzny, agentury, komuny, po-paprańców, lewaków, którzy się całkiem pogubili w III RP i przestają być Polakami. Ruch powinien być konfederacją, takiej formy właściwie w sensie prawnym nie ma, zatem stowarzyszenie z odpowiednim statutem dosyć złożonym. Nie można absolutnie uprzywilejować OSÓB PRAWNYCH, z drugiej strony nie można osób prawnych wykluczyć z konfederacji, acz ma to być organizacja masowa osób fizycznych przede wszystkim. Spory problem. Zatem co? Dwie odrębne konfederacje-organizacje i ich związek jako trzecia organizacja, czyli rodzaj zgromadzenia narodowego? A może jednak da się razem od razu w jednym narodowym stowarzyszeniu z 15 mln członków i dziesiątkami tysięcy organizacji, osób prawnych?

    Ruch powinien mieć swoich ludzi w sejmie, to możliwe w tym roku tylko pod szyldem PiS. Żadne tam kolejne Libertasy itd bo to kabaret.

    Idea trzech organizacji w jednej idei jest ciekawa. Do wyborów samorządowych w 2018 wystartujemy jako samodzielny, ogólnopolski komitet.
  • @Vars
    Napisałem na NE 218 komentarzy.

    Wulgaryzmu użyłem po raz pierwszy, zniecierpliwiony przebiegiem dyskusji.

    Uwag zatem o nieumiejętności obchodzenia się bez wulgaryzmów nie przyjmuję.

    W tej dyskusji pisałem o tym samym, bo mnie nie zadowalały wyjaśnienia Łażącego Łazarza. Z kilkoma osobami kontynuowałem rozmowę przy pomocy PW, żeby nie zajmować całej dyskusji pod wywiadem z ŁŁ.

    Czy piszę "wywody stale o tym samym", może sobie każdy sam ocenić zaglądając w moje komentarze.
    Znajdzie tam też komentarz, będący powodem Pańskiej troski o poziom NE.

    http://rebeliantka.nowyekran.pl/post/6101,o-tym-jak-bloger-vars-agentek-nie-wysledzil#comment_37799

    Kawałek dalej Pańską odpowiedź, w której broni Pan swojej chamskiej postawy, kłamiąc przy okazji, że z moich komentarzy wynika, że nie podobają mi się wpisy ludzi o prawicowych poglądach.

    Jest Pan jedną z ostatnich osób, które mają prawo pouczać innych o dobrych obyczajach.
  • @Łażący Łazarz
    Ktoś kto czyta Twoje odpowiedzi do mnie może, faktycznie, uznać mnie za jakiegoś idiotę.

    Przecież to "publiczne info" dostałem 6 dni po zgłoszeniach i kilkanaście godzin od rozpoczęcia tej tutaj dyskusji!

    A Ty piszesz tak, jakbyście mnie od razu grzecznie poinformowali, a ja tu przyłażę i się czegoś czepiam.
  • @Łażący Łazarz
    taki jak ten?
    http://www.youtube.com/watch?v=rRxbOaJtdwg
    lub ten?
    http://www.youtube.com/watch?v=YRqcxjdRzGw
  • @Marek Kajdas
    Drogi Panie Marku!!!
    Fiatowiec juz dwa lata temu założył "nową" Solidarność, ale Pan tego nie raczył zauważyć to ruch oddolny skupiający coraz więcej ludzi. Działamy już prawie od dwóch lat w ponownie w podziemiu. To my zmusiliśmy swoimi działaniami obecną Solidarność do zmian od środka.

    Aby Panu nazwa nie umknęła nazwa nasza jest TKZ Solidarność.pl co oznacza nazwa? Niesie w sobie stare idee przez człon TKZ(Tajna Komisja Zakładowa) słowo Solidarność to obecny związek, a końcówka pl oznacza przyszłość i rozwój. Jednak doszliśmy do wniosku, że w Fiacie nie ma sensu rejestrować nowego związku lepiej i szybciej zreformujemy obecne struktury tak też powinno być w kraju, bo tworzenie nowego bytu nic nie daje szkoda czasu.

    Mało tego granie zgranymi kartami raczej nie wypali. Potrzeba nam nowych ludzi w polityce nieskażonych układami oraz starymi nawykami. Polsce potrzeba dzisiaj nowego oddolnego ruchu politycznego jak rybie wody. Jednak nie można łączyć ponownie związku zawodowego z polityką bo to bzdura totalna. Tm bardzie znowu jechać na barkach Solidarności i tej historycznej nazwy do koryta. Cza zrozumieć, że w polityce Polskiej powinni zacząć istnieć i być promowani ludzie odnoszący sukcesy,młdzi ludzie, a nie nieudacznicy życiowi, którzy idą do polityki jak do przechowali, bo nic im w życiu nie wyszło, ale mają układy. Sory, że tak pojechałem, ale taka jest moja wizja kierunku i przyszłości Polski tylko taka opcja może uzdrowić chorą polską politykę.

    Pozdtawiam Fiatowiec
  • @Traube
    "...broni Pan swojej chamskiej postawy, kłamiąc przy okazji, że z moich komentarzy wynika, że nie podobają mi się wpisy ludzi o prawicowych poglądach."

    A po co znowu tak ostre słowa? Musimy się zrelaksować!

    Ucieszył mnie Pan stwierdzeniem o swoich prawicowych poglądach. Jeśli to nie są "prawicowej PO i PSL, to będziemy wkrótce przyjaciółmi pomimo niezbyt udanego zapoznania.
  • @Łażący Łazarz
    Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. I appreciate it.

    P.S. Pierwszy raz widziałem Pana oglądając video na Niepodległa.pl z konferencji w obronie wolności słowa. Pana odważne słowa zapamiętałem.
  • Nie chcę być posądzony...
    o wazeliniarstwo, ale poglądy wyrażone w wywiadzie Ł.Ł. bardzo mi odpowiadają, i można powiedzieć, że się z nimi identyfikuję
  • @Fiatowiec --- jak na nową solidarność, to jakieś pomieszanie pojęć
    związek zawodowy zrzesza ludzi wykonujący jeden konkretny zawód. Solidarność bez względu na nazwę była ruchem społecznym, i jako taka powinna mieć reprezenstację sejmową, i to 100%.

    Nie można również twierdzić, że prawdziwe związki zawodowe nie mają mieć reprezentacji sejmowej, czy też nie brać się za politykę. Jeśli ktoś woli głosować na głupiego dentystę zamiast na mądrego nieroba, to jak najbardziej powienien mieć taką możliwość.
  • ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ ŁŁ
    Dlaczego ta notatka jest na SG ozdobiona kokpitem tu154 ??????????????????????????????

    Czy to nie jest manipulacja ??????????????????????
  • @interesariusz
    Uprawia Pan demagogię!!!
    Dobry związkowiec nie może być, ba nawet nie powinien być politykiem, bo tego nie można połączyć, przykład AWS.

    Pozdrawiam Fiatowec
  • @interesariusz
    Nie to nie manipulacja. Obraz tragedii łączy się z tematem. Wolność jest zagrożona bez wyjaśnienia przyczyn Tragedii.

    P.S. Poważni internauci nie używają więcej niż max. trzy znaki zapytania.
  • wazne!
    mniej chaosu i natloku- profesjonalizm
  • @
    morze ocean słów, piana...
  • @pinifarina
    mżawka, gąbką, opieniek
  • @Vars
    Dzięki za miłe słowa :-)
  • @interesariusz
    Manipulacja? A na czym miałaby ona polegać? jestem ciekaw wywodu.
  • @Fiatowiec
    "Polsce potrzeba dzisiaj nowego oddolnego ruchu politycznego jak rybie wody."

    To się zgadzamy co do założenia fundamentalnego :) Kojarzę już wszystko, wiedziałem o tym, czytałem dawniej, przepraszam, ale pisząc swój komentarz miałem głowę w chmurach i nie myślałem o Panu jako "partyzancie" związkowym, ale raczej Solidarnościowcu klasycznym, a głównie skupiłem się na swojej wizji.

    Mój pomysł jednak zakłada powstanie także nowego, KATOLICKIEGO związku zawodowego gdzie dawni członkowie Solidarności poczuliby się U SIEBIE, ale poza zakładami pracy, umocowanie terytorialne pod gminami. Możliwe że trzeba modelu innego niż obecne związki, ale na bazie prawa jakie jest, to oczywiste.

    "Nieudacznicy życiowi" (niemłodzi, brzydcy, niewykształceni, ze wsi, małych miast) jak Śp Anna Walentynowicz jeszcze (niektórzy) żyją i powinni jeszcze raz wspólnie z młodszymi zawalczyć o lepszą Polskę.
  • @Łażący Łazarz
    Po co wywód, skoro sprawa jest oczywista.

    Po co stosujesz zdjęciowe ozdobniki ? Tu potrzebny byłby twój wywód.

    Ja przeczytawszy notatkę wchodziłem jeszcze w nią ze dwa razy, bo myślałem, że to coś nowego, czego jeszcze nie czytałem.

    Wiele technik manipulacji wykorzystuje różne ludzkie "ułomności".

    Biorąc pod uwagę twoje teksty o pochwale piractwa, oczekuję na może tym razem nie łóżkowy przegląd niecnych technik przyciągania uwagi i zmiany prespektywy odbioru tekstów. Przyda się wszystkim do doskonalenia technik rynkobrania jak nic innego.
  • @Fiatowiec
    Nie rozumiem, co ma moja opinia wspólnego z demagogią. Chociaż rozumiem, że słowo to użyte pod moim adresem ma być obraźliwe.

    Dobry związkowiec musi być politykiem. Walka o prawa zawodowe, i to na dodatek ekonomiczne, to nic innego jak polityka. To, że od czasu strajku w stoczni, co nieco jednak wystraszeni i samoograniczający się związkowcy zasłaniają się tą bzdurą rozdzielności działalności związkowej i politycznej nie zmienia faktu, że ta rozdzielność bzdurą pozostaje.

    A co ma klęska lub działalność AWS do tej zasady rozdzielności? Była to banda cwaniaczków i tyle. Dlatego przepadli w następnych wyborach, bo ludzie to zauważyli. Przy okazji przykład AWS już całkiem oduczył ludzi uczestnictwa w wyborach, bo pojęli, że w partiach nie ma i nie może być uczciwych.
  • @Vars
    Nie uważam się za internautę, śmieszy mnie to określenie.

    Ilość znaków zapytania jest wyznacznikiem emocji.

    Tekst był do ŁŁ publicznie, nie kanałem dwustronnym, ponieważ sprawę uważałem za puliczną.

    tyle znaków było użytych, bo chciałem koniecznie, aby ŁŁ ten komentarz zauważył, bo czasem mu się zdarza przegapić, czym daje świadectwo doskonałości stworzonych przez siebie funkcji sojej witryny.
  • Nowy Ekran nie może być tylko słupem ogłoszeniowym.
    Ważne, że na tym portalu można swobodnie wypowiedzieć się o ważnych sprawach.Piszący wskazują na negatywne zjawiska, korupcję, a często wynaturzenia, jakie zaczynają być traktowane przez sprawców, jako przyzwolenie dla sprawujących władzę.
    Tak być nie może. Nie może być przyzwolenia na bezprawie przedstawicieli władzy, prokuratury, sądów, czy funkcjonariuszy policji.Blogerzy piszą, czytamy o tych zjawiskach i dalej jesteśmy bezsilni. Decydenci i sprawcy wydają się być wzmacniani tymi zjawiskami. Mimo, że wybrane programy telewizyjne pokazują przejawy korupcji, przestępstw i wszelkiego rodzaju bezprawnych działań, sprawy pozostają w archiwach redakcji i określonej pamięci telewidzów. Trzeba znaleźć skuteczny sposób na doprowadzanie tematów do sprawiedliwego zakończenia. W przeciwnym wypadku NE będzie typowym słupem ogłoszeniowym,na którym starsze tematy zostają zaklejane i nikt nigdy do nich nie wraca.
    Pozdrowienia dla ŁŁ i życzenia wytrwałości.
  • @Michał Podobin
    "Trzeba znaleźć skuteczny sposób na doprowadzanie tematów do sprawiedliwego zakończenia."

    Popieram w 100%. Jeśli nie poprzez działania prawne to poprzez chociażby stworzenie LISTY ANTY AMNEZYJNEJ (spraw, które nie zostały pociągnięte)
  • @carcajou
    LISTY ANTY AMNEZYJNEJ

    Kurcze podoba mi się :)

    Można by zrobić taka zakładkę.
    Polak jako chrześcijanin wybacza i zapomina zbyt szybko.
    Tak można robić na poziomie jednostki ale Państwo musi kierować się innymi zasadami.

    Pozdrawiam.
  • @SpiritoLibero
    Oprócz tego lista evergreenów - tekstów obowiązkowych do przeczytania (skategoryzowanie)
  • @SpiritoLibero @carcajou
    jedno i drugie - świetny pomysł. Zeszyty Smoleńskie ukazały się nakładem wydawnictwa Smoleńsk, więc początek mamy już skatalogowany.
    co do listy anty amnezyjne -
    http://www.youtube.com/watch?v=AOXeezGFiqE
    pozdrawiam
  • @Ciri
    Wiesz od logo dostałem jeden z zeszytów (z tekstami blogerów)? Od ks. Małkowskiego :)

    Smoleńsk to temat rzeka, evergreeny to np. wybór najlepszych tekstów Corylusa, Łazarza, T-rexa, Jareckiego, Tohaha...(z możliwością porządkowania wg tematyk i autorów). A potem to oczywiście wydać.
  • @carcajou
    Przykładowy evergreen:

    http://t-rex.salon24.pl/161264,o-znaczeniu-majatku-dla-naszej-tozsamosci
  • Właściwie komentarz jest zbędny
    Wszystko co zostało powiedziane w tym wywiadzie jest WSPANIAŁE.Oby tylko się udało zrealizować te plany.
    POWODZENIA!!!
  • @carcajou
    ależ tak, tak! w przygotowaniu dodruk I tomu zeszytów, II jeszcze trochę jest - który posiadasz? W obu są przedruki z blogów, ułożone tematycznie.

    pozdrawiam :)
  • @carcajou
    salon się popsuł czy notka t-rexa niepoprawna politycznie?
  • @Ciri
    Dałem go via Mustrum Łazarzowi
    http://t-rex.salon24.pl/161264,o-znaczeniu-majatku-dla-naszej-tozsamosci

    Link działa.
  • @Ciri
    To była chyba cz.2
  • @carcajou
    tak, salon był chyba zapchany, albo spali, bo głęboką nocą próbowałam przeczytać, w końcu się udało.

    dzięki :)

OSTATNIE POSTY

więcej

MOJE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

ULUBIENI AUTORZY

więcej